Bajka o niedźwiadkach

koloroweszkla

koloroweszkla
Punkty: 42
08.10.2014 koloroweszkla

Małymi krokami zbliżała się jesień. Dni były słoneczne, chociaż wietrzne. Drzewa miały na sobie jeszcze zielone liście, z których część już stawała się żółto-czerwona. Tego dnia już robiło się ciemno. Był dość przyjemny ciepły wieczór jak na tamte dni, gdy dwa niedźwiadki wybrały się na spacer do parku. Jeden z nich był bardzo strachliwy, i bał się tego co znajduje się za bramą, która była wejściem do mrocznego świata otoczonego drzewami. Drugi z nich bardzo się podśmiewał z tego strachu, bo doskonale wiedział,że nie ma się czego bać. Nie wiadomo skąd, wiedział,że ten drugi też przestanie się bać, gdy tylko już tam wejdzie. Miał takie przeczucie,ale jednocześnie był pewien,że jego przyjaciel się rozluźni, gdy tylko znajdą się w środku. Musiał zasłonić mu oczy, gdy przekraczali bramę parku, ponieważ wejście tam faktycznie mogło wydawać się przerażające.

Brama była z czarnych wysokich prętów, zakończonych ostrymi wycięciami. Ścieżka za bramą, prowadząca wgłąb parku, po paru metrach zakręcała w prawo, by owiać tajemnicą wszystko co było dalej. Po obu stronach ścieżki były wysokie iglaste drzewa, o bardzo gęstych i ciemnych gałęziach i igłach. Im głębiej w las, tym paradoksalnie było jaśniej. Wzdłuż ścieżki były ustawione piękne ozdobne latarnie, które oświetlały drogę. Po kilku minutach spaceru jeden niedźwiadek odsłonił drugiemu oczka, by ten mógł zobaczyć przed sobą to gdzie się znalazł i to czego się tak bardzo bał… Zobaczył przed sobą ogromny, pięknie oświetlony plac zabaw, na którym bawiło się mnóstwo radosnych, pozytywnie nastawionych niedźwiadków…

Mina przestraszonego niedźwiadka w tym momencie wyrażała przeogromny zachwyt i radość. Nie mógł uwierzyć w to co widzi i jak najszybciej chciał biec bawić się razem z innymi i razem ze swoim przyjacielem, lecz pierwsze co zrobił to bardzo mocno go przytulił i bardzo mu podziękował za to,że on go tutaj przyprowadził. Po długim uścisku obydwoje pobiegli ścigając się do najbliższej zjeżdżalni pełnej innych miśków i bawili się aż do zmroku, póki nie padli ze zmęczenia i dopóki nie zawołali ich rodzice do domu. W następnych dniach chodzili tam bardzo często, nie mogąc doczekać się zabawy. Już z odsłoniętymi oczami…

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów