Balcerowicz musi odejść… na Ukrainę

Michał Solanin

Michał Solanin
Punkty: 85
02.02.2015 Michał Solanin

Ukraińcy chcą żeby Leszek Balcerowicz zreformował ich gospodarkę, analogicznie do tego, jak to zrobił w Polsce. No, może nie wszyscy Ukraińcy, na pewno chcą tego majdanowe władze. Obecny prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko zaprosił bowiem “ojca polskiej transformacji” do pomocy przy reformowaniu tamtejszego systemu gospodarczego. W Polsce poniosła się od razu fala komentarzy na ten temat. Według niektórych komentatorów, to będzie polska zemsta za Rzeź Wołyńską. Bo wbrew oficjalnej opinii, Balcerowicz i jego plan nie cieszą się zbyt dużą estymą w polskim społeczeństwie. Dwadzieścia pięć lat po wprowadzeniu tzw. “terapii szokowej” coraz więcej ludzi wyraża swoje niezadowolenie z kierunku zmian.

Dla władz w Kijowie model wprowadzony w Polsce wydaje się na tyle atrakcyjny, że chcą go powtórzyć u siebie. Władzom ukraińskim imponuje fakt, że Polska z kraju socjalistycznego z gospodarką centralnie planowaną, w krótkim czasie stała się krajem wolnorynkowym i członkiem Unii Europejskiej. Tego samego chcieliby dla swojego kraju. Nie odstrasza ich nawet fakt, że podczas spotkania z Poroszenką Balcerowicz zagrał w otwarte karty i nie owijał w bawełnę co do trudności, jakie będą czekały ukraińskie społeczeństwo. Mówił między innymi o konieczności zmniejszenia funduszy na emeryturę oraz potrzebie podniesienia wieku emerytalnego. Władz ukraińskich to nie odstrasza. Są zdecydowani żeby pójść w ślady Polski.

Na czym właściwie polegał ten mityczny plan Balcerowicza, słusznie nazywany “terapią szokową”? Zależy kogo spytać. Zwolennik powie, że było to dostosowanie naszej gospodarki do potrzeb wolnego rynku, ograniczenie monopolu państwa i aktywizacja prywatnego sektora gospodarki. Przeciwnik będzie mówił o zlikwidowaniu polskiego przemysłu i ogromnym bezrobociu. Czym był naprawdę plan Balcerowicza? Krótko mówiąc: był to błyskawicznie przeprowadzony pakiet kilku reform, trwający trzy miesiące, począwszy od 1 stycznia 1990 roku. W założeniach celem tego planu było zwalczenie hiperinflacji, zmniejszenie zadłużenia zagranicznego oraz zlikwidowanie niedoborów rynkowych. Po zaakceptowaniu reform zmieniono wiele ustaw, między innymi dotyczących przedsiębiorstw państwowych, cła, prawa dewizowego, opodatkowania. Zlikwidowano gwarancję istnienia przedsiębiorstw państwowych niezależnie od ich wyników finansowych. Unieważniono zapis ustawy o osobach uchylających się od obowiązku pracy, zlikwidowano tzw eksport wewnętrzny (sklepy Pewex i Baltona).

Oprócz pozytywnych efektów, takich jak obniżenie poziomu inflacji, likwidacja niedoborów rynkowych i częściowa redukcja zadłużenia zagranicznego, reformy przyniosły też wiele negatywnych skutków, długotrwałych i odczuwalnych dla najbiedniejszej części społeczeństwa. Do tych należy przede wszystkim bezrobocie jako skutek likwidacji niektórych państwowych zakładów bądź znacznej redukcji zatrudnienia w innych. Po wdrożeniu w życie planu Balcerowicza stopa bezrobocia wyniosła ponad 16%. Szczególnie niebezpiecznym było zjawisko strukturalnego bezrobocia, występujące głównie w regionach gdzie dominowała jedna z gałęzi przemysłu. Bezrobocie strukturalne dotknęło głównie pracowników likwidowanych PGR-ów, przemysłu górniczego, hutniczego, włókienniczego czy stoczniowego. Przeciwnicy reform podkreślają, że to właśnie z powodu terapii szokowej nastąpił zalew naszego rynku importowanymi towarami, wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw podmiotom zagranicznym za kwoty rzędu 5% ich wartości oraz ogromna pauperyzacja najuboższych warstw społeczeństwa.

Ukraina jest w dużo trudniejszej sytuacji niż Polska była w 1989, kiedy ustalano szczegóły planu Balcerowicza. Do tradycyjnych problemów gospodarczych jakie my mieliśmy 25 lat temu, dochodzi jeszcze konflikt z Rosją na wschodzie kraju. Władze twierdzą jednak, że sposób Balcerowicza to najpewniejszy sposób na uzdrowienie ukraińskiej gospodarki. W Polsce jednak komentatorzy i internauci nie mają złudzeń. Portal “W Polityce” pisze wprost, że Ukraina stanie się taką samą neokolonią i rezerwuarem taniej siły roboczej jak Polska. Również internauci nie pozostawiają wschodnim sąsiadom wiele nadziei. Po terapii Balcerowicza nie będzie już nic ukraińskiego: ani przemysłu, ani rolnictwa, ludzie będą bez pracy, a wszystko będzie w rękach zagranicznego kapitału. Ciekawe jak szybko znajdzie się ukraiński Andrzej Lepper, który odgrzeje wiadome hasło.

 

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów