Carskie gronostaje, jacht w Afryce – czyli dalsze rewelacje w sprawie nieuczciwego bankiera

Michał Kitala

Punkty: 79
04.02.2015 Michał Kitala

Prezentujemy dalszy ciąg perypetii sądowych z udziałem warszawskiego ex-bankiera, Stanisława Kwinty. Będzie trochę o jachtach, limuzynach i sobolach…. prosto z carskiej Rosji.

Trochę błyszczącego papieru wystarczy

Największą bolączką poszkodowanych i sędziego była kwestia, gdzie podziały się pieniądze wierzycieli oraz w jaki sposób Kwinto zamierza pokryć zobowiązania finansowe oszukanych przez siebie osób? Kwinto zeznał podczas śledztwa, że zobowiązania pokryje „bez trudu” w całości z zysków „sekretu” na produkcję specjalnego papieru, który miał być wyrabiany w jego fabryce w Toruniu, którą prowadzili jego dwaj synowie – inżynierowie. Synowie Kwinty, żyli ponad stan. Jeździli piękną limuzyną marki Chevrolet, całymi nocami bawili się w najlepszych lokalach nocnych stolicy w towarzystwie nieznanych dam z warszawskiego półświatka. Wkrótce na jaw wyszło, że taki specjalny papier produkuje większość papierni w Polsce. Poszkodowani nie mogli liczyć na zwrot pieniędzy w wyniku sprzedaży fabryki papieru w Toruniu (o wartości 100 000 złotych), ponieważ została ona obciążona hipotecznie na sumę przeważającą wartość fabryki (200 000 złotych). Głównym wierzycielem hipoteki fabryki w Toruniu była tajemnicza dama Elżbieta (Eliza) Gougler.

Sobole Mikołaja II

Jako ciekawostkę dodajmy, że jedna z gazet zamieściła sensacyjną wiadomość o tym, że Kwinto posiada gronostajowy płaszcz koronacyjny cara Mikołaja II. Według doniesień prasowych, bankier przebywając w Rosji podczas rewolucji, kupił na licytacji płaszcz koronacyjny Mikołaja, ozdobiony najpiękniejszymi klejnotami. Zaraz po aresztowaniu Kwinty, władze śledcze podjęły poszukiwania drogocennego okrycia, z mizernym efektem.

Luksusowym jachtem do Afryki

Pod koniec kwietnia 1932 jedna z gazet zaprezentowała hipotezę , wskazującą że Kwinto chciał uciec do Afryki. Według relacji prasowej, Kwinto nabył luksusowy czteromasztowy jacht za granicą, który miał stać na redzie w Wolnym Mieście Gdańsku i wypłynąć w dniu 15 kwietnia do Afryki. Jednostka miała być wyekwipowana w zapas żywności. Aresztowanie Kwinty pokrzyżowało te plany. Nie wiadomo czy śledczy ustalili nazwę statku i obłożyli go aresztem.

Pani była z pieskiem czy bez pieska?

Z Elżbietą Gouglerową Stanisław Kwinto znał się od ponad dwudziestu lat. Pełniła ona funkcję bony albo jak kto chce niańki dla synów Kwinty. Miała ona przyjechać z Rosji do Polski w 1918 roku, przywożąc ze sobą oszczędności o wartości kilku tysięcy rubli w złocie. Pieniądze te zainwestowała w 1920 roku w kupno mieszkania od kooperatywy mieszkaniowej, które sprzedała po dwóch latach za cenę 2000 dolarów. Posiadając pieniądze z tej transakcji wspomagała Kwintę w jego interesach finansowych (żyrowała i podpisywała weksle Kwincie). W świetle prasowych doniesień Gouglerowa miała pracować w Banku Kwinty, prowadząc tam książkę depozytów. Podczas procesu kasiarza zeznała, że żyrowała raz Kwincie weksel opiewający na sumę 4 000 dolarów, tłumacząc że prosił ją o to Kwinto zaznaczając, że większa liczba podpisów pod wekslem wzbudza zaufanie budząc pewność, że jest prawdziwy, a nie sfałszowany. Na podstawie takiego poświadczenia Gouglerowa wystąpiła o wypłatę pieniędzy do syndyku masy upadłościowej Zenopolu. Z przeprowadzonego śledztwa nie ma wątpliwości, że sporadycznie udzielała pożyczek osobom trzecim. Przeciętna wartość udzielanej przez Gouglerową pożyczek wynosiła szacunkowo od 5 000 do 7 000 złotych. Najwyższa kwota kredytu jakiego udzieliła, opiewała na wartość 2 500 dolarów. Po odchowaniu potomków Kwinty, pozostała jako służąca, zyskując sobie ogromne zaufanie swojego przełożonego. Często zdarzało się, że wyręczała Kwintę w interesach. Jedna z gazet podaje, że w czasie wojny przewiozła Kwincie z Rosji większą sumę gotówki. Prawdopodobnie dzięki temu awansował na stanowisko urzędnicze w banku w Warszawie. Kwinto był wówczas „prawą ręką” szefa. Często bywała widywana w towarzystwie Kwinty. Chodzili razem do nocnych lokali. W jej obecności Kwinto wydawał ogromne sumy pieniędzy.

Tajemnicze pieniądze w szafie z bielizną

W kilka dni po aresztowaniu kasiarza – 25 marca 1932 roku odbyła się w asyście policji i adwokata Tokarskiego rewizja w prywatnym mieszkaniu Kwinty. Na wstępie zapytano Gouglerową, czy w mieszkaniu znajdują się jakieś pieniądze. Oświadczyła że nie. Na miejscu odkryto 30 tysięcy dolarów w złocie. Policja dokonała również rewizji w pokoju Gouglerowej. W szafie odkryto kwotę 3000 dolarów w złocie, 301 rubli w złocie i kilka dziesięciozłotówek. Szwajcarka nie była w stanie wyjaśnić w jaki sposób znalazły się u niej powyższe środki pieniężne, w związku z czym przekazane zostały one do policyjnego depozytu. Jedna z gazet przytacza, że Gouglerowa miała odpowiedzieć, że pieniądze stanowią jej własność i pochodzą z drobnych oszczędności. Na pytanie ile zarabia miesięcznie, odpowiedziała że 400 złotych. Gouglerowa nie została aresztowana, ale musiała podpisać specjalną klauzulę zakazującą jej wyjazd za granicę. Władze śledcze zasekwestrowały środki pieniężne znajdujące się na licznych kontach bankowych pod nazwiskami Gougler. Aresztowanie Gouglerowej nastąpiło dopiero w kilka dni po pierwszej rewizji (jedna z gazet podaje, że Gouglerowa wyjechała w dwa tygodnie przed ogłoszeniem upadłości Kwinty do Szwajcarii)- 2 kwietnia 1932. Znienacka, do mieszkania Gouglerowej, o godzinie 4 po południu wtargnęła policja, przeszukując skrupulatnie zajmowane przez nią pokoje. W toku tych działań odkryta została skrytka w ścianie, która zawierała dolary, ruble w złocie o wartości kilku tysięcy złotych (gazety podają łączną sumę 12 000 złotych). Władze śledcze natknęły się w jej mieszkaniu na szereg kompromitujących dokumentów. Szwajcarka została aresztowana 2 kwietnia i przewieziona samochodem do więzienia śledczego dla kobiet, przy ulicy Dzielnej 2 w Warszawie (osadzono ją w jednej celi ze słynną morderczynią ks. Zytą Korybut – Woroniecką, która w 20 listopada 1931 zamordowała przemysłowca prowadzącego skład wyrobów gumowych – Brunona Boya). Ówczesne gazety pisały wówczas, że „afera była przygotowywana od dłuższego szeregu lat z całą drobiazgowością”.

Ciąg dalszy nastąpi.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów