Czas letni – oszczędność czy anachronizm?

DonekCentek

Punkty: 63
21.10.2014 DonekCentek

Ostatnia niedziela października to dzień, w którym zmieniamy czas letni na zimowy. Dla wielu osób to właśnie ten moment jest symbolicznym przejściem między późnym latem a jesienią. Dużą rolę odgrywa zresztą przyzwyczajenie, gdyż jeszcze kilkanaście lat temu okres zmiany czasu prawie pokrywał się z początkiem kalendarzowej jesieni i przypadał na koniec września. Przesunięcie cofnięcia wskazówek o godzinę pod koniec października w naszym kraju wprowadzono, by ujednolicić obowiązujące w Unii Europejskiej przepisy. Zgodnie z dyrektywą UE 2000/84/EC moment, w jakim należy dokonać zmiany czasu to godzina 1:00 czasu uniwersalnego.

 Po co w ogóle zmieniać czas?

Historia zmiany czasu zaczyna się, choć trudno w to uwierzyć, już w roku 1784. To właśnie wtedy Benjamin Franklin opublikował esej pod tytułem „Ekonomiczny projekt zmniejszenia kosztów światła”. Wyliczył w nim, że tylko mieszkańcy Paryża, korzystając ze światła słonecznego zamiast świec mogliby zaoszczędzić prawie sto milionów ówczesnych funtów.

O pomyśle tym przypomniał sobie jakiś czas później Brytyjczyk William Wallet, który opublikował go w żartobliwym tekście pod tytułem „Marnotrawstwo światła dziennego”. Okazało się, iż pomysł został podchwycony i potraktowany poważnie, czego skutkiem było przedstawienie go do akceptacji brytyjskiemu parlamentowi w 1916 r. Ale to nie wyspiarze byli prekursorami zmiany czasu – jako pierwsi przesunięcie zegara o godzinę do przodu (30 kwietnia) i do tyłu (1 października) zastosowali Niemcy. Kolejnymi krajami, które wprowadziły czas letni była właśnie Wielka Brytania oraz USA.

W Polsce próby wprowadzenia czasy letniego spotykały się z dużą niechęcią. Czas letni obowiązywał na terenie naszego kraju w roku 1919, później wprowadzono go na terenach okupowanych przez Rzeszę podczas drugiej wojny światowej. Czas letni obowiązywał również w latach 1946-49 oraz 1957-64. Od roku 1977 czas letni w naszym kraju obowiązuje do dzisiaj.

Jako zalety wprowadzenia czasu letniego najczęściej wskazuje się duże oszczędności. Według wyliczeń Azjatów zaoszczędzamy dzięki temu ok. 900 000 000 litrów paliw a emisja dwutlenku węgla do atmosfery zmniejsza się o 400 000 ton. Istnieją jednak również wyliczenia, według których oszczędności nie są tak spektakularne a nawet świadczą o czymś przeciwnym. Dla przykładu naukowcy z Indiany wskazują, że podczas dłuższych dni zwiększa się zużycie prądu ze względu na dłuższy czas pracy klimatyzatorów. Dlatego właśnie takie kraje jak Japonia, Białoruś czy Islandia nie wprowadziły czasu letniego.

Dodatkowym problemem, związanym ze zmianą czasu, są problemy pojawiające się z „dodatkową godziną”. Wynikają one np. z potrzeby przestawienia zegarów coraz bardziej skomputeryzowanych urządzeń, lub na przykład konieczności odczekania przez pociągi nadprogramowej godziny w szczerym polu, co dla pasażerów często słabo ogrzewanych pociągów jest wyjątkowo niekomfortowe.

No i nasze samopoczucie – zmiana czasu, zwłaszcza pod koniec października może wywołać zaburzenia, co w połączeniu z nadchodzącym Świętem Zmarłych powoduje zwiększoną podatność na depresję, zwłaszcza jej odmianę zwaną ‘depresją zimową”.

Czy stosowanie czasu zimowego nie jest w obecnej chwili anachronizmem? Trudno powiedzieć, są kraje, które doskonale się bez tego obywają. Z drugiej strony są i tacy ludzie, których cieszy dodatkowa godzina snu. Zmiana czasu wrosła już w tradycję naszego kraju i choć czasem kręcimy nosem, to jednak trudno sobie wyobrazić wiosnę i jesień bez symbolicznego przestawienia wskazówki.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów