Czy czytanie ma jeszcze dzisiaj sens?

Magdaf

Punkty: 65
05.05.2015 Magdaf

W dobie Internetu, streszczeń, ebooków, audiobooków i czego tam jeszcze?
Czy zwykła, książka ma jeszcze szansę?
Nie wiem. Mnie samej brakuje ostatnio czasu na to, żeby spokojnie usiąść w fotelu z filiżanką herbaty i poczytać. Chociaż staram się nie poddawać, to coraz częściej sięgam po audiobook właśnie.
Bo to świetny wynalazek. Jeśli nie wykonujesz pracy, która angażuje umysł i myśli, możesz spokojnie robić swoje, a historia płynie.
Ważne, żeby lektor stanął na wysokości zadania, ale coraz częściej czytają audiobooki aktorzy z pierwszej ligi, więc i przyjemność wielka.

Co jednak z poczciwą książką?

Tak naprawdę uważam, że nic jej nie zastąpi. Nic nie zastąpi przyjemności samodzielnego czytania, dotyku kartki, zapachu druku, powrotu do tego, czytałeś 2 strony wcześniej.
Dlatego czytam swoim dzieciom i staram się zachęcać do samodzielnego czytania starszą córkę.
Jak na razie nie ma sprzeciwów.
Dzieciaki lubią szczególnie, kiedy to ja czytam. Lubią się przytulić, zaglądać przez ramię na obrazki w książce, zadawać co dwa zdania pytania dodatkowe.
To cudowne chwile, których nic nie zastąpi.
I widzę, że procentują. Już teraz starsza córka czyta młodszej, kiedy czytam młodsza siada obok mnie  ze swoją książeczką.
Ich zasób słów jest naprawdę pokaźny, pięknie mówią, są ciekawe świata.

Czy tak już zostanie?

Może być trudno, to jednak inne czasy. Tak wiele jest dodatkowych bodźców, których dawniej nie było. Co jednak ciekawe i proponuję to sprawdzić wszystkim rodzicom maluchów, którzy jeszcze tego nie robili: dzieci bardzo lubią lub wręcz wolą stare bajki. Wszystkie historie o Muminkach, Kubusiu Puchatku, Nieumiałku, Pippi. Proste historie, w których magia wypływa z duszy, a nie jest czymś narzuconym z zewnątrz, czymś niepojętym i trochę strasznym, co propagują w większości dzisiejsze historyjki.
I nawet choroba i śmierć, jak w opowiadaniach Astrid Lindgren o Nilsie Paluszku wzruszają, ale nie wywołują traumy.
Czy książka ma szansę przetrwać rywalizację z nowoczesnością, tego nie wie nikt. Jakiś czas temu koniec wieszczono instytucji kina, a jednak nic takiego nie nastąpiło.
Być może z książką będzie tak, że sięgać będą po nią tylko wybrani. Chciałabym, żeby wśród nich były moje dzieci, bo uważam, że warto, bardzo warto czytać.
Dlatego wieczory w naszym domu to my i książka.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów