Ebola – czy powinniśmy się bać?

DonekCentek

Punkty: 67
22.10.2014 DonekCentek

Niedawno grożono nam świńską i ptasią grypą, teraz na topie medialnym jest afrykański wirus Ebola. Po raz kolejny przeciętny czytelnik straszony jest zdjęciami cierpiących ludzi i apokaliptycznymi wizjami ogólnoświatowej epidemii. Jak to naprawdę jest z tą Ebolą i czy jest się czego bać?

Wirus Ebola (zwany także, od charakterystycznego kształtu „pastorałem”) występuje najczęściej w państwach środkowej Afryki. Po raz pierwszy zidentyfikowano go podczas epidemii w Zairze, a główne ognisko zachorowań lokalizowano w dolinie rzeki Ebola (stąd wzięła się nazwa). I choć to zabrzmi nieprawdopodobnie, w kontekście alarmujących informacji rozprzestrzenianych przez media, wcale nie jest aż tak groźny.

Aby wirus przeniósł się z nosiciela na ofiarę, niezbędna jest wymiana płynów ustrojowych. Oznacza to, iż Ebolą nie zarazimy się poprzez kontakt z osoba kaszlącą, poprzez podanie dłoni, czy noszenie ubrań po zarażonej osobie. Nie jest możliwa również jakaś globalna pandemia, zwłaszcza, iż gorączka krwotoczna ma stosunkowo niski wskaźnik rozprzestrzeniania nawet w miejscach, gdzie występuje najczęściej. W miejscach, gdzie wskaźniki higieny są wyższe, możliwość zarażenia spada do minimum.

Nie ma również obaw, że terroryści zbudują broń biologiczną opartą o ten wirus. Z powodów podanych powyżej (słabe rozprzestrzenianie się, brak możliwości rozpylenia w powietrzu), powstanie broni biologicznej z Ebolą byłoby znacznie większym ryzykiem dla samych terrorystów, niż dla niewinnych ludzi.

Co ciekawe, gorączka krwotoczna jest zaraźliwa dopiero wtedy, gdy pojawiają się pierwsze objawy. Nawet, jeśli nastąpi wymiana płynów ustrojowych z nosicielem przed pojawieniem się objawów (wysoka gorączka, kaszel, wymioty, osłabienie), istnieje spora szansa, że do zakażenia nie dojdzie. Widać zresztą, że odpowiednia profilaktyka, sprowadzająca się zresztą do informacji i odizolowaniu chorego, spowodowała, iż Ebola praktycznie nie atakuje w cywilizowanych krajach. Pomimo paniki medialnej, w chwili obecnej pacjentów zarażonych gorączką krwotoczną w Europie i Stanach można policzyć na palcach rąk.

Skąd więc tysiące ofiar w Afryce? Tamtejsza bieda i brak zachowania podstawowych zasad higieny oraz mizerna edukacja powodują nadmierne, niepożądane kontakty między zarażonymi. Nawet w tamtejszych szpitalach warunki bytowe często urągają człowieczeństwu. Do tego dochodzi inny styl życia, niezrozumiały często dla bardziej cywilizowanych krajów, jak choćby większe zaufanie do szamanów niż lekarzy.

Obecnie trwają prace nad szczepionką na gorączkę krwotoczną, a wszystko wskazuje na to, iż lekarze są bliscy sukcesu lub być może nawet już go osiągnęli. Warto jednak pamiętać, że najlepszą profilaktyką jest zachowywanie podstawowych zasad higieny, zwłaszcza iż zabójcze dla wirusa są promienie UV, światło słoneczne oraz wszelkie środki dezynfekujące.

Czy Eboli należy się zatem bać? Nie! Nakręcana medialna spirala strachu nie ma żadnego uzasadnienia. A zatem – śpijmy spokojnie.

 

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów