Hanna Cygler: “Pisanie to proces magiczny”

Krzysztof Krzak

Krzysztof Krzak
Punkty: 121
25.05.2015 Krzysztof Krzak

Jedna z najbardziej poczytnych pisarek, na której książki czytelniczki zapisują się  w bibliotekach  w kolejce, Hanna Cygler, w drugiej połowie maja 2015 roku odwiedziła kilka miejscowości w województwie świętokrzyskim. Na trasie jej spotkań autorskich znalazły się m.in. Kielce, Wąchock, Ożarów, Staszów, Góry Pińczowskie i Ostrowiec Świętokrzyski.

W tym ostatnim mieście, mieszkająca na stałe w Gdańsku – Brzeźnie pisarka, wiele lat temu spędziła część wakacji na koloniach, zachowała z tego okresu wspomnienia swoich pierwszych publicznych występów, polegających na recytowaniu wierszy w parkowej muszli. Ale z Kielecczyzną związane są korzenie autorki “Dobrych genów”, “Pokonanych”, “Złodziejek czasu”: jej ojciec urodził się w Ostojowie, tu ukrywał się z rodziną w czasie wojny, a potem chodził do szkoły w Suchedniowie. Później wielokrotnie przywoził tu swoją żonę i dzieci.

Hanna Cygler, właściwie: Anna Kanthak, jest z zawodu skandynawistką, zajmuje się tłumaczeniami z języka szwedzkiego i angielskiego. W czasie wolnym od pracy zawodowej pisze książki. Dotychczas wydała ich szesnaście, a niebawem ukaże się kolejna. Kluczową umiejętnością pozwalającą na bycie pisarzem jest w jej przekonaniu konsekwencja i dyscyplina. – Dużo osób myśli, że może coś napisać, ale jeśli nie usiądą i tego nie zrobią, to nie napiszą – mówiła pisarka podczas spotkania autorskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim. – To jest sprawa bardziej techniczna, ale dochodzi do tego kwestia wyobraźni, dobrej znajomości języka polskiego. Trzeba jeszcze lubić pisać. Niektórzy moi koledzy – pisarze mówią, że nienawidzą pisać, a jednak to robią. Ja bym tak nie potrafiła. Rozumiem natomiast, że można mieć niechęć do pisania, szczególnie, gdy się utknie w połowie fabuły, co mnie samą spotkało podczas pisania “Trybu warunkowego”, który rozgrzebałam w 1985 roku i utknęłam na 12 lat. To spowodowało, że pisząc każdą kolejną powieść mam stres, bo wydaje mi się, że jak się zatrzymam, to nigdy już tej książki nie skończę. Dlatego jak już dobrnę do końca, to wydaje mi się, że to jest niesamowity cud, wielka łaska. Pisanie to dla mnie proces magiczny. Z jednej strony to rzemiosło, ale ja mam do niego stosunek hobbystyczno – magiczny właśnie. I traktuję pisanie jako pasję.

Hanna Cygler przyznaje, że pisanie nie przychodzi jej łatwo. To jest ciężka praca, która odbywa się kosztem części życia, czasu spędzanego z rodziną, a jednocześnie jakby obok niej, gdy zdarza się jej żyć życiem bohaterów, których powołała do istnienia. Akcję swoich książek osadza pisarka w określonej rzeczywistości społeczno – polityczno – gospodarczej. Stosuje również gatunkowy płodozmian: pisze romanse, powieści historyczno – obyczajowe, kryminalne (“Kolor bursztynu”).  Raz tylko zdarzyło jej się pisać praktycznie bez przerwy przez 10 dni, normalnie tworzy w czasie wolnym od pracy translatorskiej, której stara się nie zawalać. Cygler wspomina również, że nie było łatwo jej wystartować jako pisarce, ponieważ w w latach 80. nie chciano wydawać literatury kobiecej. Dopiero sukces książek Katarzyny Grocholi spowodował otwarcie się rynku wydawniczego na książki tworzone przez pisarki. Dzisiaj ona sama wespół z koleżankami po piórze organizują od czterech lat w Siedlcach festiwal literatury kobiecej. Poza festiwalem panie też regularnie się spotykają, wymieniają się doświadczeniami i opiniami o swoich książkach. – Ja jestem ta od ściągania w dół, gdy widzę, że którejś woda sodowa do głowy uderza – żartuje Hanna Cygler i dodaje, że podchodzi z dystansem do swoich własnych sukcesów, z których się bardzo cieszy, bo nie przyszły one od razu, ale pomna przykrych doświadczeń z przeszłości, gdy odmawiano publikowania jej powieści lub gdy kolejne wydawnictwa, z którymi była związana padały wie, iż wszystko może się zmienić z dnia na dzień. – Chińczycy mówią, że jak ktoś jedzie pierwszą klasą, to powinien zawsze siedzieć jednym półdupkiem, bo nigdy nie wiadomo, ile ta podróż pierwszą klasą może potrwać – mówi Hanna Cygler. – Widziałam już, jak kończą ludzie, którzy popadają w megalomanię i wolę podchodzić do wszystkiego z dystansem.

To ten dystans i samoświadomość pozwala jej odmawiać propozycjom wydawców, którzy na fali popularności “50 twarzy Greya” proponowali jej napisanie powieści erotycznej. Autorka zapewnia, że w dalszym ciągu będzie tworzyć, ale na swoich warunkach.

 

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów