Jajko mądrzejsze od kury

PatrycjaZurek

PatrycjaZurek
Punkty: 66
23.01.2015 PatrycjaZurek

Papież Franciszek wywołuje burze w… Polsce. Wypowiedzi głowy Kościoła urażają polskich katolików, którzy są oburzeni niektórymi słowami Ojca Świętego. Co tu dużo mówić, papież odrywa się od wizji Kościoła konserwatywnego. Mówi o zwierzętach, które idą do nieba, albo (o zgrozo!) o tym, że katolik nie musi płodzić dziecka za dzieckiem. Niektórzy polscy specjaliści od dużej rodziny są zbulwersowani. Inni wyzywają papieża od idiotów i boleją nad tym, jak bardzo bluźni.

Polscy, wysoko postawieni księża kiwają głowami z niedowierzaniem, gdy Franciszek mówi o ubóstwie, o życiu w skromności, o dawaniu dobrego przykładu. Niektórym nie mieści się w głowie, że można by chodzić na piechotę, a nie jeździć luksusowymi samochodami, że można by mieszkać skromnie, a nie w dobrze wyposażonej, ogromnej plebanii. Oraz wychodzić do ludzi, słuchać ich problemów, pomagać i wspierać… Tak, to trudne, bo chyba księża (choć, na szczęście, nie wszyscy) zapomnieli, jak ma wyglądać ich posługa i na czym polega życie w kościelnej wspólnocie.

Papież Franciszek zrewolucjonizuje Kościół, jak mówią niektórzy. Nie pozostaje nic innego, jak tylko na to czekać. Widać, jak bardzo bolesne będą te zmiany, ale są konieczne. Coraz więcej katolików decyduje się na akt apostazji. Nie chcą być częścią wspólnoty, w której zapomina się o człowieku, a pamięta tylko o tacy. Z ambon brzmią politycznie zabarwione kazania, które nijak się mają do potrzeb współczesnego chrześcijanina.

Kościół skostniał, przestał nadążać za człowiekiem. Nie ma możliwości polemiki z uczonymi, którzy decydują o wielu aspektach życia, począwszy od poczęcia (in vitro, tabletka „dzień po”) aż do śmierci (trudności z odprawieniem mszy żałobnej, gdy ciało zostało skremowane). Wszystko staje się grzechem i człowiek nie mógłby normalnie funkcjonować, gdyby musiał słuchać wszystkich nakazów kościelnych. Wiara jednak nie polega na tym, by wiernym narzucać swoje przekonania. Gdzie w tym wszystkim Bóg – oto najważniejsze pytanie.

Wydaje się, że papież Franciszek chce sprawić, by Kościół na powrót stał się instytucją, która ma służyć ludziom. Nie wszystko jednak może i w sprawie antykoncepcji ich stanowisko pozostaje bez zmian. To, co jest dobre, to świadomość, że w końcu ktoś dostrzegł, jak bardzo Kościół jest chory. Wewnętrznie, co przekłada się na wszystkie aspekty życia w tej wspólnocie. Niestety wiara to także polityka i najlepsze narzędzie, by posiadać władzę nad ludźmi. Jednak w dzisiejszych czasach mało kto ślepo wierzy księżom i ich grzmiącym kazaniom o smażeniu się w piekle. Dla wielu piekło jest życiem i w Kościele szukają ukojenia, którego nie znajdują. Więc odchodzą. Kościół przeżywa obecnie największy kryzys wiary od wieków. Papież Franciszek może to skutecznie zmienić.

Jak to jednak będzie z Polską, skoro tutaj znajdują się ludzie, którzy krytykują słowa Ojca Świętego – ich najwyższego wspólnotowego zwierzchnika? Czy jako kraj katolicki (choć niewyznaniowy) będziemy w stanie przyjąć nowe nauki i nagiąć skrzywione konserwatyzmem, zasuszone polskie zasady? Czy nadal będziemy bezpardonowo krytykować wszystko, co nam się nie podoba, tak, jakbyśmy byli mądrzejsi od papieża? Kościół, chrześcijaństwo, katolicyzm muszą pójść z duchem czasu. Świat opisany w Biblii dawno temu minął. Podejście do kobiet, seksualności, dzieci się zmieniło. Największym błędem Kościoła jest porównywanie tamtych czasów do obecnych i chęć narzucenia dzisiejszym wyznawcom zasad, które nie są adekwatne do ich życia.

Papież Franciszek jest nadzieją na lepsze jutro Kościoła. Pozostaje tylko pytanie, komu najtrudniej będzie się dostosować do nowych zasad: wyznawcom, czy dostojnikom kościoła. Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów