Jak zarobić 320 zł w dwa dni

jakubc

Punkty: 18
11.02.2015 jakubc

Do 17 kwietnia można zgłaszać się do pracy w obwodowych komisjach wyborczych, które będą liczyć głosy w wyborach prezydenckich 10 maja. Za każdy dzień pracy dieta wynosi od 160 do 200 zł. Czeka ponad 200 tys. takich “miejsc pracy”.

Dołączyć do ich grona można zgłaszając się do komitetów wyborczych kandydatów na Prezydenta RP. Każdy z komitetów ma pełnomocnika wyborczego, który zajmuje się przedstawianiem osób do pracy w komisjach. Można szukać stron kandydatów w internecie, ale ich listę ma również uzupełniać Państwowa Komisja Wyborcza na swojej stronie pkw.gov.pl. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci do każdej komisji delegują ponadto po jednym swoim pracowniku.

Żeby móc być członkiem komisji, trzeba być wpisanym w rejestrze wyborców w tej samej gminie (mieście).

Za ile?

Diety (wynagrodzenia) za pracę, za jeden dzień, kształtują się następująco:

  • 160 złotych dla zwykłego członka komisji
  • 180 zł dla zastępcy przewodniczącego
  • 200 zł dla przewodniczącego

W przypadku drugiej tury, dieta wypłacana jest po raz drugi, czyli w sumie 320-400 zł.

Praca w komisji polega przede wszystkim na 14-godzinnym nadzorowaniu głosowania (7-21) i przeliczeniu głosów.

Ostatnio praca w komisjach wyborczych jest dosyć popularna i opłacalna, w związku z czym w wielu gminach więcej jest kandydatów niż miejsc. Wtedy przeprowadzone będą losowania, które zdecydują o tym, kto zasiądzie w komisji.

Trudne początki

Nie było tak jednak zawsze. Zwłaszcza w pierwszych latach III RP występowały problemy z chętnymi. Między innymi z tak prozaicznego powodu, że nie wszyscy wiedzieli o tym, że przysługuje za to całkiem niezłe wynagrodzenie. – W czasie pierwszych wyborów parlamentarnych w 1991 roku, utworzono na terenie mojego liceum obwodową komisję wyborczą – opowiada nauczyciel z jednej ze szkół ponadgimnazjalnych w Toruniu. – Jednak bardzo niewielu nauczycieli było chętnych do pracy w niej. Jako że byłem jednym z najmłodszych, ten obowiązek spadł na mnie. Dopiero później ludzie zorientowali się, że są z tego nie takie złe pieniądze i o miejsce w komisji nie było już tak łatwo.

Można przy okazji zauważyć, że ponad 200 tys. pracowników komisji, raczej nie będzie sprzyjać Bronisławowi Komorowskiemu. Zdecydowanie bardziej w ich interesie będzie doprowadzić do drugiej tury wyborów i zepsuć tym samym, chyba największe marzenie obecnego prezydenta.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów