Klęska prywatnych lotów kosmicznych

DonekCentek

Punkty: 66
01.11.2014 DonekCentek

Loty w kosmos dotychczas zarezerwowane były dl państwowych firm. Gigantyczne koszty niezbędne do wyniesienia ładunku i człowieka w przestrzeń kosmiczną zniechęcały prywatnych inwestorów. O ile bowiem agencje kosmiczne, zarządzane przez państwo, mogły sobie pozwolić na wysokie budżety bez gwarancji zwrotu wykorzystanych środków, inwestorzy prywatni nastawieni są zazwyczaj na zysk. Jednak i w tej dziedzinie coraz szybszy postęp sprawił, iż także osoby prywatne zaczęły realizować marzenia o locie w kosmos.

Zaletą prywatnych lotów kosmicznych jest ich koszt – znacznie niższy niż w przypadku lotów organizowanych przez prywatne agencje kosmiczne. Niestety, wiązać to się może nie tyle ze zwiększona efektywnością prac na kosmicznym orbiterem, co z koniecznością zastosowania przestarzałych i niebezpiecznych dla pasażerów części. Ostatni październikowy tydzień dostarczył tragicznych przykładów.

29 października należąca do firmy Orbital Sciences Corp. Rakieta Antares eksplodowała klika sekund po starcie. Na pokładzie miała ładunek o masie 2300 kg, który miał zostać wyniesiony na orbitę. Ładunek wart kilkaset milionów dolarów ostał utracony, olbrzymim zniszczeniom uległa również infrastruktura portu kosmicznego Wallops Flight Facility, znajdującego się w Wirginii. Szczęściem w nieszczęściu było to, iż nikt nie zginął, a pasażerowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na którą Antares miała przetransportować m.in. wyżywienie, nie byli zagrożeni głodem. Jakiś czas później okazało się, iż włączony został system autodestrukcji rakiety by zapobiec jej nieuchronnej eksplozji gdzieś nad terenem zabudowanym. Jak się okazało, do napędzania rakiety użyto zmodyfikowanych, rosyjskich silników Aerojet An26-62, wykorzystywanych do napędzania rosyjskich rakiet w końcówce lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Kolejny cios prywatna inicjatywa podboju kosmosu otrzymała dwa dni później. SpaceShipTwo, pojazd firmy kosmicznej Virgin Galactic doświadczył „poważnej anomalii” i rozpadł się w powietrzu. Tym razem niestety nie obyło się bez ofiar. Dwaj piloci zdążyli się co prawda katapultować, jednak jak się później okazało, jeden z nich nie przeżył katastrofy, drugi natomiast został ranny. Podczas lotu użyto eksperymentalnego paliwa, co mogło wpłynąć na przebieg lotu. Uprawdopodabnia tę tezę fakt, iż pojazd uległ destrukcji krótko po włączeniu silników odrzutowych. Warto przypomnieć, że samoloty kosmiczne takie jak te, które uległ katastrofie maja służyć do komercyjnych lotów w przestrzeń kosmiczną, a kolejka chętnych, która wykupiła bilety za ćwierć miliona dolarów liczy już ponad siedemset osób.

Jakby na przekór temu państwowa NASA ogłosiła, iż zbudowała statek kosmiczny Orion, pierwszy pojazd zdolny wynieść człowieka w tzw. głęboką przestrzeń kosmiczną. Już wkrótce ruszy on w podróż testową a niewykluczone, iż za parę lat to właśnie na jego pokładzie ludzkość wyruszy na podbój Marsa.

Jak widać sektor publiczny, mimo nadmiernego zatrudnienia i kosmicznych, nomen omen kosztów działalności ma się póki co dobrze, w przeciwieństwie do osób prywatnych, którym zamarzył się tani i efektywny podbój kosmosu. Może więc prywatny program kosmiczny nie ma sensu istnienia, poza nadmiernie rozbuchanej ambicji jego twórców?

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów