Kościół a katolik

DOminik

Punkty: 42
12.10.2014 DOminik

Wierzę. Ale w co i dlaczego, to już mój problem. Wiem komu nie wierzę.

Nie wierzę tym, którzy mówią mi co mam robić i którzy nawołują z ambony do różnych rzeczy. Nie wierzę po prostu kościołowi.

Czytam ostatnie słowa arcybiskupa, o niesprzątających chłopcach, o gender i o podziałach płciowych i nachodzą mnie straszne myśli. Jak można wypowiadać takie głupoty? Skąd w osobie, która pełni funkcję publiczną, bierze się takie podejście? Jak można wciskać ludziom takie głupoty?

Młodzież coraz częściej odchodzi od kościoła. Nie dziwię im się. Kościół nie potrafi mówić do ludzi, nie umie ich zachęcić, nie potrafi z nimi rozmawiać. Wydawać by się mogło, że są to pojedyncze przypadki. Ale niestety, dla mnie jest zupełnie odwrotnie. Czytałem ostatnio rozmowy z osobami, które Kościoła szukają. Kościoła przez duże ”K”. Udaje im się go bardzo często odnaleźć, ale nie każdemu przecież się chce. Nie każdy będzie szukał dobrych księży, nie każdy będzie jeździł z tego powodu po świecie.

Nikt nie jest doskonały, ale księża musza wziąć się w garść. To oni są pierwszym kontaktem na linii Bóg-człowiek i to oni go tu na ziemi, reprezentują. Nie wydaje mi się, by dziwne kazania czy rozmowy o polityce (a tego zdarza mi się słyszeć coraz więcej) miały pomóc wiernym w spotkaniu Boga. Wstyd mi czasem słuchać niektórych z nich.

Gdy jednak trafiam na tego odpowiedniego, to jakbym wygrał los w lotka. Kościół musi się zastanowić co zrobić, by katolik przestał go unikać. Musi sprawić, by hasło „wierzący, niepraktykujący” przestało być faktem, a stało się jedynie głupim, niespiesznym dla wielu żartem.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów