Kraj bez ziemi…

Trybuna Lemingradu

Trybuna Lemingradu
Punkty: 306
25.02.2015 Trybuna Lemingradu

Ze wszystkich sił zachęcać człowieka do inwestycji, dać mu na to „preferencyjny” kredyt a potem dowalić karę za to, że ta inwestycja przynosi efekty i zyski…

Nie, to nie scenariusz do kolejnego filmu realizowanego przez grupę Monty Pythona, to rzeczywistość polskiej wsi. Parę lat temu urzędnicy rządowych agencji zachęcali rolników do inwestowania w nowoczesną hodowlę bydła mlecznego, wytrzaśnięto na ten cel środki, które za pośrednictwem banków wpychano im (rolnikom) niemal na siłę i na atrakcyjnych warunkach. Wielu się skusiło, pobudowało obory, zwiększyło pogłowie i wyspecjalizowało się w produkcji mleka. A teraz za to obrywają bo nie dość, że te kredyty muszą spłacać, to Unia Europejska nakłada na nich kary za to, że mleko produkowali. Efekt jest taki, że zamiast się bogacić i rozwijać popadają w coraz większe zadłużenie.

A już za rok z hakiem mija termin ochronny na sprzedaż polskiej ziemi rolnej zagranicznym inwestorom…

Może mi ktoś zarzucić, że snuję spiskowe teorie, ale dla mnie mechanizm tego jest dokładnie taki sam jak ten stosowany przez banki przy wciskaniu ludziom niemal na siłę kredytów denominowanych we franku szwajcarskim. Różnica jest taka, że to nie banksterzy zadziałali ale unijni biurwokraci, a ściślej rzecz ujmując i nazywając rzecz po imieniu – niemieccy lobbyści. Bo co zrobi rolnik przyciśnięty do ściany długiem bankowym i wielotysięczną karą, bez najmniejszych szans na umorzenie tych zobowiązań? Ano sprzeda ziemię, sprzeda gospodarstwo i wyemigruje gdzieś w poszukiwaniu nowego życia.

I już za parę lat ziścić się może w stu procentach proroctwo ministra Sienkiewicza – nasz kraj po trzech dekadach fetowanej hucznie (po raz kolejny) wolności będzie państwem absolutnie teoretycznym, ze wszystkimi strukturami, z hymnem i flagą nawet, ale – niczym pewien angielski władca – całkiem bez ziemi.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów