Leżajsk karate stoi

Piotr Słyszyński

Punkty: 54
11.10.2014 Piotr Słyszyński

Leżajsk – niewielkie, piętnastotysięczne miasteczko położone na skraju Polski; znane z zabytkowych organów kościelnych, corocznych zjazdów osób narodowości żydowskiej oraz produkcji piwa. Jednak nieliczni, nawet mieszkańcy Podkarpacia, wiedzą, że jest to także kuźnia młodych sportowych talentów i to w jakże egzotycznej dyscyplinie: karate, w jej najbardziej kontaktowej odmianie: kyokushin.

Wychowankowie Leżajskiego Klubu Kyokushin Karate mają w swoim dorobku za ostatnie cztery lata 13 medali zdobytych podczas międzynarodowych imprez. W samym, najlepszym w historii klubu, sezonie 2013, zawodnicy zdobyli niesamowitą liczbę 329 medali (w tym 131 złotych) podczas 21 startów w turniejach i mistrzostwach karate w kraju i za granicą!
Klub w Leżajsku funkcjonuje od 1992 r., a jego współzałożycielem, największym promotorem i jedynym trenerem (jap. sensei) jest Dariusz Burda. Przełomowym momentem dla funkcjonowania klubu stał się międzynarodowy turniej karate w Katowicach, podczas którego sensei Burda otrzymał wyróżnienie i pamiątkowy medal od japońskiego Mistrza, twórcy stylu Karate Kyokushin sosai, Masutatsu Oyama.

Dariusz Burda to były policjant oddziału antyterrorystycznego, osoba z licznymi zainteresowaniami i sukcesami na polach wielu dziedzin sportu. Poza posiadaniem jednego z najwyższych stopni karate – 3 Dan, jest także instruktorem ju jitsu, samoobrony, płetwonurkowania, strzelectwa sportowego oraz ratownictwa górskiego i speleo.

Do największych sukcesów leżajskiego trenera karate zaliczyć można 2. oraz 3. miejsce zdobyte podczas Mistrzostw Polski MSWiA w 1997 i 1999 r. Jednak, jak się okazało, największe sukcesy przyszły po kilkunastu latach wychowywania młodych adeptów sztuki karate. Warto tu wymienić dwa nazwiska zawodników, którzy w ostatnich latach wybili się na arenie międzynarodowej, zdobywając laury podczas Mistrzostw Europy – są to juniorzy: Maciej Jeziorowski (2 medale, w tym 1 złoty) oraz Izabela Dec (3 medale).

Pytany o powód tak dużego powodzenia prowadzonego przez niego klubu, trener Burda odpowiada: praca, praca i jeszcze raz – ciężka praca. Od kilku lat, po przejściu na zawodową emeryturę, sensei poświęca się niemal całkowicie leżajskiemu karate. Treningi odbywają się od poniedziałku do piątku; prowadzi je albo sensei, albo instruktorzy, których w leżajskim klubie jest już dziesięciu. Warto dodać, że samych licencjonowanych zawodników jest zaledwie około trzydziestu (co i tak jest sporą liczbą, jak na rozmiar powiatu), podczas gdy inne kluby gromadzą ich nawet 3-krotnie więcej. Zajęcia odbywają się obecnie w niemal wszystkich większych wioskach powiatu oraz na terenie Leżajska, Nowej Sarzyny i Rudnika. To duże ułatwienie dla młodych adeptów sztuki karate – na treningi mogą uczęszczać bez konieczności dojazdu do miasta powiatowego, czy nawet gminy. Dzięki temu, zawodnicy mogą trenować nawet codziennie, co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na wyniki.

Warto podkreślić, że klub utrzymuje się praktycznie całkowicie ze składek członkowskich, będących jednymi z najniższych w kraju i wynoszącymi 60 zł miesięcznie (podczas gdy np. w Warszawie to koszt nawet 150 zł.). Dlaczego więc leżajski klub odnosi tak duże sukcesy? Być może, poza osobą trenera i instruktorów oraz ciężkiej, codziennej pracy na treningach, odpowiedź można znaleźć w sytuacji społecznej mieszkańców małych miejscowości Podkarpacia. Raz, że konkurencja ze strony innych klubów sportowych jest bardzo mała, dwa – młody człowiek w Leżajsku, Sanoku czy Przeworsku (gdzie karate stoi także na bardzo wysokim poziomie), być może nie mając wielu alternatyw, skupia się na konkretnej dziedzinie sportu, prezentując olbrzymie samozaparcie, upór i chęć zaistnienia.

Potwierdza to najbardziej utytułowana juniorka leżajskiego klubu, Izabela Dec, która jako jedyna zawodniczka z naszego regionu miała możliwość uczestniczyć w Turnieju Przyjaźni Juniorów i Młodzików organizowanym przy Mistrzostwach Świata w Japonii w 2011 r. Było to niewątpliwie wielkie wyróżnienie dla tej młodej zawodniczki, gdyż poziom karate w Japonii i innych krajach azjatyckich, pozostaje dla Europy niedościgniony.

Izabela jest zawodniczką Kyokushin Karate odkąd skończyła 6 lat. Mieszka w Nowej Sarzynie. Mając niespełna 18., ma już na koncie dziesiątki medali, pucharów, dyplomów i sportowych wyróżnień. Jak mówi, dzień bez treningu jest dla niej dniem straconym, a siniaki są powodem do dumy. Izabela poza karate interesuje się także japońską mangą, a przed walkami stosuje legalny doping, słuchając mocnej muzyki.

Jaka jest przyszłość przed Izą i jej kolegami? Trener Burda mówi jasno – prowadzony przez niego klub należy obecnie do ścisłej krajowej czołówki. Czy dalej będzie się rozwijał? To zależy głównie od młodych zawodników – jeśli będą chcieli kontynuować sportową karierę, europejskie, a nawet światowe karate stoi przed nimi otworem. Ten sport mógłby być także sporym magnesem, przyciągającym młodzież z regionu. Szansą mogłoby być utworzenie sportowego oddziału przy jednej ze szkół, z wiodącą rolą karate. Być może władze samorządowe zainteresują się tym tematem, bo podłoże jest doskonałe.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów