Magia świątecznej kartki z życzeniami

krotos54

krotos54
Punkty: 86
20.12.2014 krotos54

 

Jeszcze kilkanaście lat temu były nieodłącznym symbolem świąt Bożego Narodzenia. Świąteczne pocztówki z życzeniami. Kolorowe kartoniki z choinką, bombkami, stajenką albo po prostu z zabawnymi mikołajami – wprowadzały w świąteczny nastrój już w momencie wyjmowania ich z pocztowej skrzynki. A na odwrocie życzenia. Od najbliższych, znajomych, przyjaciół. Od tych, którzy w ten wyjątkowy grudniowy wieczór byli daleko, a dzięki małej kartce miało się wrażenie, jakby siedzieli z nami przy wigilijnym stole… Niestety, świat idzie do przodu, mamy coraz mniej czasu i świąteczne pocztówki coraz częściej są zastępowane zdawkowym SMS-em z banalną rymowanką. Bo tak wygodniej…

Jak to się zaczęło?
Mało kto wie o tym, że tradycja wysyłania świątecznych kartek narodziła się ponad 170 lat temu w wiktoriańskiej Anglii. Kolejną ciekawostką jest fakt, iż pierwsze kartonikowe życzenia powędrowały w świat dokładnie w tym samym roku, w którym ukazała się niemniej świąteczna „Opowieść wigilijna” Karola Dickensa.

Był rok 1843. Urzędnik królewski Henry Cole – pierwszy dyrektor Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie – był człowiekiem szalenie zapracowanym i bardzo praktycznym. Każdego roku przed Bożym Narodzeniem dostawał wręcz gęsiej skórki na myśl, że właśnie musi zasiąść do tworzenia świątecznej korespondencji grzecznościowej. A ówczesne angielskie zwyczaje nakazywały, by z tej okazji pisywać długie, monotonne listy, nie tylko do bliskiej rodziny, ale też do wszystkich znajomych i współpracowników. H. Cole uznał więc, iż pora tę tradycję uprościć. Wpadł na pomysł, aby kilkustronicowe elaboraty zastąpić okolicznościową ilustracją z dedykacją świąteczną. Skontaktował się zatem ze swym przyjacielem, malarzem Johnem Calcottem Horsley’em i zaproponował, by opracował on odpowiedni projekt.

Tak oto pojawiła się pierwsza karta z życzeniami świątecznymi. Obrazek składał się z trzech rysunków. W głównym polu znajdowała się uśmiechnięta, liczna rodzina, siedząca za stołem i racząca się świątecznym trunkiem. Po bokach widniały ilustracje symbolizujące spełnianie dobrych uczynków – karmienie głodnych i przyodziewanie nagich. Napis pod tryptykiem głosił: “Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku dla Ciebie”. Na górze kartonika znalazło się miejsce na wpisanie nazwiska adresata, a na dole – na podpis nadawcy.

Przyjaciele wnet przystąpili do realizacji swojego pomysłu. Powstało 1000 sztuk świątecznych kartek, drukowanych techniką litograficzną i następnie ręcznie kolorowanych. Cole i Horsley rozpowszechniali je w cenie 1 szylinga za sztukę. Szacuje się, że do czasów dzisiejszych zachowało się kilkanaście egzemplarzy kart z 1843 roku. Znajdują się w prywatnych kolekcjach. Jedna z nich to prawdziwa perełka – kartka własnoręcznie wypisana i wysłana przez H. Cole’a do jego babci.
Niedawno – w 2010 roku – jedna z oryginalnych kart została sprzedana przez londyński dom aukcyjny Sotheby’s za 7 tysięcy dolarów.

Projekt przedsiębiorczych Anglików został przyjęty z zaciekawieniem, jednak nie przełożyło się to od razu na masową produkcję świątecznych kartoników. Pomysł został skrytykowany przez środowiska purytańskie. Poszło o nieszczęsny obrazek przewodni, przedstawiający wesołą zabawę przy alkoholu, którym pojone są… nawet dzieci. Jednak bardziej prawdopodobną przyczyną małego zainteresowania nową formą świątecznej korespondencji była skomplikowana technika drukowania i kolorowania odbitek.

Świąteczna pocztówka podbija świat
Sytuacja ta diametralnie się zmieniła po roku 1860, kiedy to udoskonalono technikę drukarską na tyle, że uzyskiwanie kolorowych i dobrych jakościowo obrazków przestało być czasochłonne i kosztowne. Lawina kart świątecznych ruszyła i w krótkim czasie podbiła nie tylko Europę, ale w milionowych nakładach dotarła nawet za ocean.
Na ziemiach polskich tradycja wysyłania sobie życzeń rozwinęła się na przełomie XIX i XX wieku. Rozpisano nawet specjalny konkurs na polską nazwę karty pocztowej. W szranki stanęły m.in. „pisanka” i listówka”, ale zwyciężyła „pocztówka” – propozycja samego Henryka Sienkiewicza.

Kartka świąteczna z 1937 roku

Odtąd bożonarodzeniowe życzenia – wypisywane na kartkach – weszły na stałe do kanonu świątecznych rytuałów. Zmieniały się mody na motywy, zmieniały techniki rysunku, wreszcie wprowadzono masowo technikę fotograficzną. A magia świątecznych pocztówek wciąż trwała. Pojawiły się nawet karty z pozytywką, grające popularne kolędy czy karty zapachowe. Wysypujące się ze skrzynki pocztowej wielobarwne kartoniki cieszyły oko zarówno starszych, jak i tych jeszcze całkiem małych. Dzieci z zapałem kolekcjonowały świąteczne obrazki, wklejały je do albumów, a nawet same, czasem troszkę koślawo, wypisywały życzenia kolorowymi mazakami. A osoby samotne radowały się z kartek nadesłanych przez najbliższych, będących z dala od rodzinnego domu i umieszczały je na honorowym miejscu na wigilijnym stole.

Współczesna kartka świąteczna

Zamierająca tradycja…
Tak było jeszcze niedawno… Jednak wraz z rozpowszechnianiem się szybkich sposobów komunikowania, takich jak internet i telefony komórkowe, pocztówkowa tradycja zaczęła zanikać. W dobie pogoni za pieniądzem zaczęło nam brakować czasu na pielęgnowanie więzi rodzinnych i przyjacielskich. Staliśmy się wygodni i powierzchowni, postawiliśmy na bylejakość i sztampę. Trudno zatem dziwić się, że i piękny obyczaj wymieniania się kolorowymi kartkami z życzeniami odchodzi do lamusa. Zastępują go coraz częściej pośpiesznie wysyłane e-maile i SMS-y o treści pozbawionej głębszej refleksji. Takie „częstochowskie” rymowanki, kopiowane bezmyślnie w dziesiątkach egzemplarzy. Już nie rozmawiamy ze sobą, nie piszemy do siebie… Co będzie z nami dalej?
Zmieńmy to! Kupmy świąteczne kartki. Napiszmy życzenia i wyślijmy pocztą. Zwykłą pocztą. Taką ze znaczkiem i datownikiem. Ocalmy tę tradycję. Dla nas samych…

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów