Miłość ukryta pod spódnicą

MCzaplinski

Punkty: 32
08.10.2014 MCzaplinski

Kiedy „wychodziłem” ze swojej poczty mailowej, myślałem o wielu sprawach. Nieogarnięty wielki chaos myśli! I wtedy właśnie, pojawiła się przede mną strona jednego z bardziej znanych portali informacyjnych z wiadomością o śmierci aktorki, Anny Przybylskiej. Nagle z natłoku rozważań wykrystalizowała się jedna perspektywa… Czy poczułem ulgę? Nie. Raczej zarzut wobec samego siebie. Na wewnętrzny spokój przyjdzie mi pewnie jeszcze ciężko popracować. Praca nad samym sobą jest przecież jedną z najbardziej absorbujących, a jednocześnie wymagających prac na świecie.

Zaledwie trzy dni temu, rozmawiałem z pewną osobą o pewnych aspektach naszego życia. Stop! Ta enigmatyczność nie ma sensu. Nasza seksualność zbyt długo była tematem tabu. Czas się z nią rozliczyć, hmm?

Jeśli czytacie ten felieton i dobrnęliście do trzeciego akapitu, pomyślcie przez chwilę: „-Czy prawdziwie ją/jego kocham?” A jeśli jej, bądź jego jeszcze nie ma, zastanówcie się, czy bylibyście zdolni do prawdziwej miłości. Słowo „kocham”, obecnie wydaje się jednym z najbardziej nadużywanych. Przebija nawet te, które wynikają z naszego nawyku. Każdy z nas ma przecież słówka, które w dość efemerycznych odstępach czasu stale powtarza. Co oznacza bezwarunkowa miłość?

Zapytajcie proszę samych siebie, a potem przyjaciół i znajomych, czy mając perspektywę roku, bądź kilku kolejnych lat do zawarcia związku małżeńskiego, bylibyście w stanie odmówić sobie seksualnej przyjemności. Nie znając waszej i ich odpowiedzi, mogę śmiało oznajmić, że dla większości współczesnych, młodych ludzi, seksualna wstrzemięźliwość, czy jak wolicie – abstynencja, jest niemożliwa i … Nie bójmy się tego powiedzieć – nienormalna! Dla mnie to zrozumiałe. Sam przecież zaliczałem się do grupy tzw. normalnych. Jednak od rozmowy ze wspomnianą na początku tego artykułu – osobą, a precyzując – kobietą, w moim postrzeganiu coś się zmieniło. Nasza dyskusja była długa i pełna argumentów z obu stron. Usłyszałem: -Jeśli ją kochasz, to dlaczego nie możesz poczekać? Szybko zripostowałem: -Czekać? Ale po co? Jaki jest sens powstrzymywania się, jeśli mówimy o osobie, z którą chcę spędzić całe życie, na dobre i na złe? Moja rozmówczyni zadała kolejne pytanie: -A czy przysięgałeś przed Bogiem i zgromadzonymi w kościele ludźmi, że tak właśnie będzie? Kolego! Ona na razie nie jest Twoja. Nie masz do niej żadnych praw. Nie oszukujmy się! Mówiła z perspektywy osoby głęboko wierzącej, ale czy jej tok rozumowania jest nieracjonalny?

Prawie wszyscy Polacy uznają się za katolików, ale mają gdzieś zasady swojej wiary. Ustalają własne – wygodniejsze. Sam nie jestem wyjątkiem. Wiem, że moja kobieta nie jest jeszcze moja. W oczach Boga, będzie dopiero po ślubie. Mam jednak tę świadomość, że te słowa być może czyta osoba niewierząca. To nieistotne. Tematem moich rozważań nie jest jedynie seks przedmałżeński, ale seks w związku. Koleżanka, z którą rozmawiałem, niejako zarzuciła mi brak szacunku do mojej dziewczyny, która de facto była obecna przy naszej popołudniowej pogawędce, przysłuchiwała się jej i czasem do niej włączała. Oczywiście, przyznała, że przeżywała to samo w swoim związku i że podobnie, jak u nas, działało to w obie strony. Gdy jednak mężczyzna i kobieta tkwią w takim postrzeganiu siebie i oddają się seksualnej przyjemności, nie zauważają wzajemnego przedmiotowego traktowania. Jest im dobrze, a jeśli tak, to nie ma problemu. Mógłby pojawić się ten związany z brakiem satysfakcji, z niezaspokojeniem, ale jeśli na tej płaszczyźnie wszystko gra, to jakby nie ma tematu i powodów do zmartwień. Rzeczywistość życia w parze wydaje się być jednak zgoła odmienna. Tak naprawdę, intymna granica jest mało przejrzysta i niewątpliwie łatwo ją przekroczyć: „-Chodź do mnie, bo Cię kocham i potrzebuję” vs „-Chodź do mnie, bo Cię pragnę i chcę się zaspokoić”. W relacji seksualnej istnieje wiele półśrodków – zastępników, jednakże w tej pełnowartościowej, nie ma mowy o tym, by ktoś jedynie brał, bądź jedynie dawał. Każdy jest jednocześnie obdarowującym, jak i obdarowanym. Jeśli jednak wyjdziemy z założenia, że seks na stałe wpisany w nasz grafik i zajmujący w nim kluczowe miejsce, może prędko stać się instrumentalny, to dojdziemy do wniosku, że na tego rodzaju płaszczyźnie, jest o niczym innym, jak krzywdzeniem siebie nawzajem. Do tej pory wydawało mi się to irracjonalne. Do sfery seksualnej podchodziłem z pełnym oddaniem i wręcz uświęceniem. Jednak obserwacja samego siebie i otwarcie na wątpliwości mojej partnerki, pozwoliły mi spojrzeć krytycznie na moją osobę. Czy przekroczyłem początkowo niezauważalną granicę? Czy okazałem się egoistą?

Ponoć pary, które zdecydowały się na seksualną abstynencję, zyskują niesamowitą wolność. Przestają patrzeć na siebie, jak na obiekt pożądania. Zaczynają bardziej rozumieć swoje potrzeby i pełniej na nie odpowiadać. Dla kobiety, której mężczyzna jest w stanie uszanować jej „NIE”, jest on pewny, bo zdolny do poświęceń. Ów oddanie nie dotyczy jedynie sfery pomiędzy nimi, ale także „auto-sfery”, w której sami możemy rozładowywać swoje emocje, a więc w tym przypadku paradoksalnie zdradzać swojego partnera/partnerkę z samą/samym sobą – uprawiając autoerotyzm. W naszych rozważaniach, zachowanie czystości (choćby nawet po wcześniejszych relacjach seksualnych) wiąże się również z tym aspektem. Związek jest więc poletkiem dla bardzo trudnej, lecz owocnej pracy – pracy nad samym sobą.

(…) I wtedy właśnie, pojawiła się przede mną strona jednego z bardziej znanych portali informacyjnych z wiadomością o śmierci aktorki, Anny Przybylskiej. Według statystyk, co pół sekundy na świecie umiera człowiek. Do tego jednak przyzwyczaiły nas serwisy informacyjne, nieustannie serwujące negatywne newsy. Jednak śmierć młodej, popularnej i atrakcyjnej kobiety sukcesu, każe nam niejako zatrzymać się nad tematem ludzkiego odchodzenia nieco dłużej. Sam nie okazałem się w tej materii wyjątkiem. Pytanie, które jednak zaczęło mnie nurtować, dotyczyło korelacji tej tragicznej śmierci ze sferą seksualności, którą to od kilku dni intensywnie rozważam. W końcu ów wiadomość wpłynęła na moje myślenie i wskazała stojący w sprzeczności z moimi dotychczasowymi przekonaniami – kierunek. Dlaczego?

Przez chwilę postawiłem się na miejscu męża zmarłej aktorki. Czy w czasie jej choroby, kiedy przeżywał brak kontaktów seksualnych, odczuwał jednocześnie narastające napięcie, złość, frustrację? Nie mogę być pewien odpowiedzi, ale wydaje mi się, że nie. Najprawdopodobniej, ta płaszczyzna przestała mieć dla niego znaczenie. Na ciało swojej żony – wyniszczone nowotworem, nie patrzył już z pożądaniem. I to nie tylko dlatego, że go nie pociągało. Nie z uwagi na zmianę perspektywy – z punktu widzenie męża atrakcyjnej aktorki na optykę mężczyzny mającego u boku chorą, powoli gasnącą kobietę. Nie patrzył na nie z pożądaniem, bo to nie w nim się zakochał. To nie ono stanowiło istotę jego uczucia. Było jedynie ślicznym dodatkiem otrzymanym przez Boga, który w pewnym momencie został jej i jemu odebrany przez raka. Fizyczność nas zachęca, puszcza do nas oko, ale jest płynna i podlegająca przemijaniu. Natomiast osobowość może pozostać nieskalana i niezmienna. Za pół wieku, w staruszku (będącym Twoim mężem, droga czytelniczko) siedzącym obok Ciebie na ławce, będziesz miała szansę dostrzec młodzieńca z lat wspólnej iuventy. Ten sam płomień w oczach i szeroki uśmiech, choć już na doświadczonej przez zmarszczki, a więc przez życie – twarzy, tak bardzo podobnej do Twojej.

Miłość ukryta pod spódnicą w końcu spod niej wychodzi, okazując się jedynie przelotnym zauroczeniem. Nie schowała się tam z powodu swojej nieśmiałości, lecz zaślepienia. Niestety, zmiana garderoby przez panie – ze spódniczek na rurki, nie przegoni jej „banalnej imitacji”. Nie bez powodu, używam słowa „banalnej”… Zwodzone mosty podnoszą się nie bez przyczyny, a opadają, kiedy jest już po wszystkim. Czy nasze męskie również? Z całą pewnością, choć u niektórych są wiecznie wiszące. Tylko dlaczego wciąż wielu z nas – mężczyzn, myśli tym, co nie służy do myślenia? I kocha to, co z miłością nie ma nic wspólnego?

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów