Minister Szczurek zatroskany o zyski banków

Trybuna Lemingradu

Trybuna Lemingradu
Punkty: 308
03.02.2015 Trybuna Lemingradu

Mateusz Szczurek, minister od finansów, w rozmowie z radiem TOK FM powiedział, że nie dostrzega potrzeby przyjęcia ustawy mającej pomóc kredytobiorcom zadłużonym we frankach szwajcarskich. Jego zdaniem taka interwencja byłaby wskazana dopiero wtenczas, gdy „zawiedzie rynek”, czyli kiedy „banki nie będą postępowały uczciwie względem swoich klientów”. Zaznaczył też, że propozycja szefa Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka by kredyty przewalutowywać na złote po kursie z dnia podpisania umowy, przy czym to klient powinien pokryć różnicę powstałą pomiędzy poniesionym kosztem spłaty kredytu a kosztem, jaki poniósłby gdyby jego zobowiązanie od samego początku było złotowe jest nie do przyjęcia, bo to „prowadziłoby do strat w systemie bankowym”. Straty w „systemie” ludzkim go nie interesują, ważne by biedne banki nie leciały na minusie i dalej mogły jaja sobie robić z frajerów.

Pan minister nie dostrzega najwyraźniej, że rynek już zawiódł a banki od samego początku względem swoich klientów nie postępowały uczciwie.

Po pierwsze: wkręcały ich w kredyty walutowe wmawiając, że w złotówkach nie mają zdolności kredytowej, ale za to we franku olbrzymią! Nie bardzo rozumiem jakim cudem człowiek, który nie zarabia wystarczająco by otrzymać kredyt w rodzimej walucie jest na tyle wiarygodny, by dostać go w walucie obcej? W Szwajcarii ci wszyscy ludzie pracowali zarabiając całe pliki franków?
Po drugie: wszystkie te kredyty były od samego początku kredytami złotowymi a kurs franka szwajcarskiego był jedynie wskaźnikiem służącym do waloryzacji rat. Nikt nigdy nikomu nie pożyczył ani jednego centyma, to mit i legenda a nazywanie tych kredytów frankowymi dodatkowo wprowadza w błąd opinię publiczną.
Po trzecie: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już w 2012 roku na liście klauzul niedozwolonych umieścił zapisy umów kredytowych dotyczące rozliczania rat według stałych tabel kursowych ustalonych wyłącznie przez bank.
Po czwarte: Sąd Najwyższy wyrokiem z października roku 2013 uznał, że „klienci banków, którzy w umowie hipotecznego kredytu walutowego mają zapisane niedozwolone klauzule, mogą żądać ich unieważnienia. W tym przypadku będzie ono działało wstecz” – czyli tak, jakby tych klauzul w umowach nigdy nie było.
I po piąte: banki mają głęboko gdzieś wyrok Sądu Najwyższego i nadal rozliczają kredyty według niedozwolonych i nieważnych klauzul.
Jest też po szóste: banki oferując klientom kredyty rozliczane według kursu franka twierdziły, że jest to waluta bardzo stabilna i taki kredyt jest najbezpieczniejszym produktem na rynku. Było to jawne wprowadzanie w błąd, finansiści doskonale wiedzieli, że kurs franka jest sztucznie zamrożony w stosunku do euro, że jest to waluta w rzeczywistości znacznie mocniejsza od unijnej wydmuszki, i że prędzej czy później szwajcarski bank centralny będzie musiał kurs uwolnić nie mogąc dłużej go sztucznie zaniżać. I to jest najważniejsze – właśnie o to chodziło, by poczekać na skok kursu i wyssać z rynku pieniądze pompując w ten sposób kabzy i sejfy banksterów.

Najważniejszym jest jednak to, że protestujący frankowicze nie chcą by państwo dopłacało do ich kredytów, nie chcą pomocy finansowej, a tylko i wyłącznie respektowania wyroku sądu i zmuszenia banków do działania zgodnie z prawem. Jeżeli to miałoby doprowadzić do powstania straty to cóż, ja problemu nie widzę. Jeżeli instytucja zaufania publicznego (a taką właśnie jest bank) swój zysk opiera na działaniu nieuczciwym i sprzecznym z obowiązującym prawem, to należałoby się poważnie zastanowić nad sensem jej istnienia. Pan minister Szczurek tego nie dostrzega, nie widzi problemu i nie zamierza pochylić się nad łamaniem prawa przez wielkie korporacje finansowe. I trudno się temu dziwić…

Trudno, bo doktor Mateusz Szczurek zanim został głównym księgowym rządu Donalda Tuska pracował w ING Banku, gdzie od roku 2011 pełnił funkcję głównego ekonomisty grupy ING – czyli był jednym z ludzi odpowiedzialnych za wkręcanie klientów w walutowe kredyty hipoteczne. On po prostu nie może zrobić niczego przeciwko nieuczciwym praktykom banksterów, bo mogłoby to rykoszetem uderzyć w niego samego.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów