Mroczna Muza: Psychobilly

Rafał Chojnacki

Rafał Chojnacki
Punkty: 1005
06.11.2014 Rafał Chojnacki

Pierwszy rodzaj muzyki, który od jakiegoś czasu nieuchronnie budzi moje skojarzenia z horrorem – to psychobilly. Jest to tajemnicza mieszanka dwóch, z pozoru bardzo odległych nurtów muzycznych. Podstawę stanowi tam rockabilly, taneczna odmiana muzyki, spopularyzowana w latach 50-tych. Charakteryzowała się ona szybkim tempem i galopującym w tle kontrabasem, do którego dogrywała się reszta instrumentów. Od rockabilly zaczynał sam Elvis Presley, późniejszy król rock’n’rolla. Inni znani wykonawcy, to choćby Ricky Nelson i Jerry Lee Lewis.

Popularność tego nurtu powróciła pod koniec lat 70-tych i wówczas zderzyła się z szalejącą w muzyce punkowa rewolucją. Z zestawienia tych dwóch kultur powstało właśnie psychobilly, znacznie bardziej bałaganiarskie i mroczne od swego pierwowzoru. Absolutnymi klasykami psycho (jak pieszczotliwie określają ten gatunek fani) jest zespół The Meteors, uważa się ich – całkiem z resztą słusznie – za ojców tego gatunku.

Psychobilly zyskało sobie poklask u wszystkich tych, którym punk wydawał się nieco zbyt płytki, a tradycyjne rockabilly – obciachowe. Nowy gatunek, jak się później okazało, stał się niezwykle spójny i to nie tylko w warstwie muzycznej, ale również w tekstowej. Wśród inspiracji do tekstów grup grających psycho zwykle wymienia się groszowe powieści grozy, komiksy, czy też klasyczne, czarno-białe horrory. Nic więc dziwnego, że w nurcie tym pojawiają się takie nazwy grup, jak: Monsters, Nekromantix, Ghoultown, czy Astro Zombies

Jako, że w Polsce nurt psycho dopiero raczkuje, to ograniczę się do wymienienia kilku nazw, sami poszukajcie tych zespołów i oceńcie. Obibox, Flymen, Stan Zvezda, Robotix i Pavulon Twist, to zespoły bliższe głównemu nurtowi. Obrzeża gatunku eksplorują takie grupy, jak 150 Watts, Skarpeta, Komety, czy nawet Partia. Najnowsze składy, to Bombat Belus, Headless Babies, Tequila Gerbils i Tony Tarantula & his Bastards.

 

Jeśli miałbym polecać konkretne płyty zespołów grających psychobilly, to na pewno byłoby tam coś z klasyki, np. sztandarowy album „Psychobilly” Meteorsów. A z nowszych „Survival Of The Sickest” grupy Mad Sin, czy też „Curse Of The Coffin” zespołu Necromantix.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów