Na zdrowie! Paniom od polskiego dedykuję…

Stefan Padło

Stefan Padło
Punkty: 65
25.10.2014 Stefan Padło

Literatura to alkohol. Bez niego nie powstały by wiekopomne dzieła, którymi męczą nas przed maturą Panie Polonistki. Wyobrażacie sobie by Bolesław Prus na trzeźwo stworzył postać Wokulskiego? Albo Adam Mickiewicz bez wspomagania wymyślił Zosię biegnącą przez ogród? Że o moim imienniku, Aleksandrze hrabim Fredro nie wspomnę… Trzeźwy człowiek nie nosi się z zamiarem podarowania swojej lubej krokodyla. Chyba, że sprawa rozwodowa nadto się przeciąga, a sędzia, płci żeńskiej, trzyma stronę tej sekutnicy, zołzy, wredoty….

Alkohol to napęd twórczości. Bez niego nie powstałby „Świat Dysku” ani „Planeta śmierci”. To on pobudza wyobraźnię wielkich pisarzy. Harry Harrison maczał pióro w kuflu, tworząc niezapomnianą postać Billa, bohatera galaktyki; a jego Stalowy Szczur, James di Grizz, to kwintesencja moczymordy, ganiającego własny cień i mordującego białe myszy packą na muchy. Stanowczo, C2H5OH to produkt, bez którego literatura nie mogłaby się rozwijać. Weźmy chociażby takie słowa: „gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można aż do dna” napisane przez Rudyarda Kipling’a. Czy mogły powstać bez wódki? Czy genialny pisarz, stworzyciel pytona Kha i misia Baloo pił do dna herbatę, albo mleko – bo chciał być wielki? Nie! On już był wielki, więc pić mógł tylko bimber albo produkt bimbropodobny! Zresztą on sam w wierszu “Mandalay” obwieścił światu o co chodzi i czego pragnie:
“…
Płynąć chcę na wschód, za Suez, gdzie jest dobrem każde zło,
Gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można aż po dno.
…”
A cóż pić? W tamtych stronach i w tamtym klimacie tylko dżin z tonikiem.

Bez alkoholu nigdy byśmy się nie dowiedzieli, co może Stary Człowiek, nie poznalibyśmy losów Antygony, a Virginia Woolf byłaby dla nas nudną staruszką bez krzty fantazji. Nie krzywmy się wobec tego, widząc pijaczka, odrywającego się od budki z piwem! Może właśnie przyszło nam spotkać geniusza, przyszłego laureata literackiego Nobla, albo co najmniej wieszcza, którego dzieła będą wkuwać nasze dzieci!
I tym optymistycznym akcentem zakończmy to wypracowanie. Wypijmy zdrowie Pań od polskiego, dzięki którym zrozumieliśmy, co poeta chciał powiedzieć i poznaliśmy smak piwa, szybko pitego w szkolnej ubikacji, podczas przerwy przed językiem polskim….
Kochane Panie Polonistki! Nie bierzcie sobie tego do serca! Gdyby nie Wy, w życiu nie przeczytałbym „Przygód Hucka Finna”, które skrzętnie ukrywałem w okładce „Pana Tadeusza”. To dzięki Wam wiem, że literatura to nie tylko „Trzej Muszkieterowie” ale i „Nędznicy”, i że Małgorzata Gautier nie tańczyła na rurze. Dlatego dziękuję Wam za Waszą cierpliwość i tłumaczenia, za Wasze wyrwane z głowy włosy i lata zmarnowane na poprawianiu moich błędów. Dzięki Wam przedkładam zapach zadrukowanego papieru nad blask komputerowego monitora. To Wasze zdrowie piję teraz, Panie Polonistki!

 

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów