Niecne polowania na czyjeś odszkodowania

DonnaKlara

DonnaKlara
Punkty: 1261
04.12.2014 DonnaKlara

Odnotowujemy w Polsce bujny rozkwit tzw. kancelarii odszkodowawczych, już od kilkunastu lat. Głównym zadaniem tych firm jest zarabianie na wykorzystywaniu ofiar nieszczęśliwych wypadków, czyli żerowanie na czyjejś niedoli.

Jeżeli ulegliśmy nieszczęśliwemu wypadkowi, czy to my, czy ktoś z naszych bliskich, a byliśmy ubezpieczeni (najlepiej – odpowiednio wysoko) – to bardzo często, wkrótce po zdarzeniu, możemy zetknąć się z odzewem niby „współczującego pomocnika”. Są to zwykle uporczywe praktyki i nagabywana, czynione przez przedstawicieli specyficznych kancelarii odszkodowawczych. A przecież każdy, chociażby niewielki wypadek np. komunikacyjny, zważywszy na obowiązek ubezpieczenia OC, stwarza potencjalne możliwości zarobkowe dla tego typu firm.

auto po kraksie

Niestety tego typu działalność prowadzona jest pokątnie, bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony instytucji państwowych. Stosowane metody bywają wyjątkowo nieetyczne, nietaktowne, a wręcz natrętne. Dla osiągania zysków przez owe firmy odszkodowawcze, szczególnie ważne jest pozyskanie informacji o osobach poszkodowanych, uposażonych czy w jakikolwiek inny sposób pokrzywdzonych w zdarzeniach objętych ubezpieczeniem.

człowiek skulony

Pracownicy kancelarii usiłują wszelkimi dostępnymi metodami, doprowadzić do podpisania umowy prowizyjnej z wyszukanymi pokrzywdzonymi. Następnie, niezwykle ochoczo pośredniczą w załatwianiu poszkodowanym odpowiedniej dokumentacji, sugerują najróżniejsze możliwości (nie zawsze uczciwe) i podpowiadają najkorzystniejsze rozwiązania. Mają w tym swój interes, bo od przyznanych kwot świadczeń należnych poszkodowanym – pośrednicy pobierają umówiona stawkę prowizji. I wcale sobie nie żałują, bo bywa, że inkasują np. 20% wartości kwoty odszkodowania, albo sześciokrotny wymiar przyznanej dożywotniej renty.

Nic też dziwnego, że tzw. kancelarie odszkodowawcze, bardzo często uczestniczą w procederach naruszania obowiązujących tajemnic i prowadzą świadomy handel wrażliwymi danymi osobowymi. Zdobywają podstępnie (najczęściej za niemałą odpłatnością) informacje np. od personelu szpitalnego, laweciarzy, strażaków, sanitariuszy, pracowników domów opieki, firm pogrzebowych itp. itd. Im więcej osób poszkodowanych przedstawiciele takich firm, znajdą, tym większe mają szanse na spore prowizje od przyznanych odszkodowań, zadośćuczynień czy rent. Konkurencja na rynku rośnie, więc i metody pozyskiwania klientów (ofiar) są coraz wymyślniejsze.

helicopter-548421_640

Przedstawiciele owych kancelarii są selekcjonowani i poddawani specjalnym szkoleniom. Uczą się m. in. specyficznych metod wyszukiwania ofiar, psychologii, okazywania empatii, przekonującego podejścia do namierzonych ofiar wypadków lub ich najbliższych. Liczą się w tym fachu szczególne, indywidualne predyspozycje, bo tylko dobry manipulator i jednocześnie świetny sprzedawca, potrafi przysporzyć zysków kancelariom odszkodowawczym.

Najczęściej tego typu firmy dodatkowo konkurują między sobą, stwarzając coraz doskonalsze pozory większej od innych wiarygodności. Przedstawiają np. klientom certyfikaty (niewiele znaczące, często fabrykowane) czy też niby zdobyte zaszczytne tytuły. Jednocześnie oferują też gratis dodatkowe usługi, typu pomoc prawna, medyczna, tworzenie stowarzyszeń, grup wsparcia itp.

wypadek busu, strażacy

Uważajmy zatem wszyscy, bo winna tu bywa zwykła naiwność i chyba jednak zbyt niska nasza świadomość ubezpieczeniowa. Łatwo padamy łupem przebiegłych przedstawicieli kancelarii odszkodowawczych, a przecież wszelkie powypadkowe zadośćuczynienia – służyć powinny w całości pokrzywdzonym, a nie niecnym naciągaczom.

cmentarz, zielen

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów