Sara – pies, który cudem uniknął śmierci

Invictus

Invictus
Punkty: 22
03.11.2014 Invictus

Nie istnieją potwory, ale ludzie już tak

Boli mnie to, że jestem człowiekiem, gdy słyszę o przypadkach znęcania się nad zwierzętami. Nazywanie zwyrodnialców, którzy katują i mordują zwierzęta ludźmi uwłacza naszemu gatunkowi. Kilka dni temu wstrząsnęła mną informacja o skatowanej suczce, którą właściciele zostawili na pewną śmierć w kącie własnego podwórka. Miało to miejsce jak mniemam we wsi niedaleko Bartoszyc czyli mojego rodzinnego miasta. Oczywiście sytuacją oburzeni są wszyscy, mało kto jednak oprócz słów robi coś więcej i rzeczywiście pomaga.

Sara

Sara to starsza suczka w typie cocker spaniela. Oczywiście nie rasowa. Może gdyby miała rodowód i jej właściciele zapłaciliby za nią spore pieniądze jej historia potoczyłaby się inaczej. A tak, jest jak jest. Kilka dni temu pracownicy jednego ze stowarzyszeń działających na rzecz zwierząt otrzymali telefon z Holandii(!) w którym ktoś poinformował ich o skatowanym psie w jednej z warmińsko-mazurskich wsi. Wiele osób wiedziało o jej tragedii, a tylko jedna postanowiła to zgłosić. Historia jakich wiele, suczka skatowana przez osobę, która powinna się nią zająć. Następnie porzucona na pewną śmierć leżała w kącie podwórka dogorywając. Pojawił się jednak ratunek, w końcu drugi człowiek przyszedł jej z pomocą.

W weterynarii okazało się, że jedno oko trzeba usunąć, drugie także chore, Sara miała liczne krwiaki na głowie, była odwodniona, ogólnie wycieńczona. Gdy pierwszy raz o tym czytałam i oglądałam zdjęcia łzy same cisnęły mi się do oczu.

Sara

Ile jeszcze?

Bądźmy szczerzy, to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni taki przypadek. Ludzie wciąż znęcają się nad słabszymi istotami. Wydaje nam się, że skoro chodzimy na dwóch nogach i mamy mózgi, umiemy budować (ale też i niszczyć) to jesteśmy władcami tego świata. Zwierzęta to nie rzeczy. Jedyne co powinniśmy czuć względem nich to miłość i przywiązanie, nigdy jednak nienawiść. Pies czy kot to nie worek treningowy. Zastanawiam się ile jeszcze czasu musi upłynąć, żeby człowiek zdał sobie z tego sprawę.

Nienawiść w sieci

Bardzo irytuje mnie nienawiść w sieci i sama do niej nie zachęcam. Przypadki takie jak ten bulwersują nas i wzbudzają skrajne emocje. Ludzie piszą o tym co zrobiliby temu czy tamtemu… Prawda jest taka, że gdyby spełnili swoje pogróżki staliby się tacy jak oprawca Sary i jemu podobni. Jestem jednak za karaniem takich ludzi, bo cierpienie innej istoty nigdy nie powinno nikomu ujść płazem. Nasze prawo przewiduje swego rodzaju karę, ja jednak kazałabym sprzątać takim ludziom w schronisku oczywiście pod ścisłym nadzorem, przede wszystkim także zapłacić za leczenie. Cóż z nich za pożytek w więzieniu (o ile tam w ogóle trafią) skoro i tak my za to zapłacimy…

Pomoc, a nie słowa

Tekst powstał w konkretnym celu. Chcę pomóc! Sama ostatnio wpłaciłam kilka groszy na ratowanie Sary i chcę zachęcić do tego innych. Dla nas 5-10 złotych to nic, ale grosz do grosza i uda się opłacić leczenie. Kto mieszka ze zwierzakiem ten wie, że jego leczenie bywa kosztowne. I znów za bestialstwo jednego człowieka zapłacą ludzie dobrego serca. Bo cóż innego zrobić? Zostawić w rowie, niech cierpi i zdycha?

Jeśli chcecie wiedzieć jak się sprawy mają i w jakim stanie jest Sara relacje możecie znaleźć na FB. Sarą zajmuje się Stowarzyszenie Na Rzecz Pomocy Zwierzętom i Ochrony Przyrody „Azyl” z Bartoszyc, bardzo łatwo znajdziecie ich profil na FB oraz niezbędne dane, aby zrobić przelew i pomóc.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów