Sztuczne rafy na Bałtyku

Magdaf

Punkty: 63
13.05.2015 Magdaf

Wybierasz się na wakacje nad polskie morze? W tym sezonie nie wszędzie będziesz mógł wejść na plażę.
Dlaczego? To proste, bo budują tam sztuczną rafę.
Poważnie, Urząd Morski w Słupsku postanowił zrobić wszystko, żeby uratować plaże wzdłuż Wybrzeża Słowińskiego, od Kołobrzegu po Łebę.
Od wielu lat silne sztormy powodują, że morze coraz mocniej wdziera się wgłąb lądu i pustoszy plaże nad Bałtykiem.
Budowa sztucznej rafy ma sprawić, że sztormy nie będą już takie straszne, jak dotąd.
Cała bardzo droga inwestycja jest w 85% współfinansowana przez Unię Europejską.

Sztuczna rafa to nie jest  nowy pomysł. Podobne powstawały już w USA czy Wielkiej Brytanii.
Buduje się ją zrzucając do morza ze statku lub transportując z lądu betonowe elementy. Wyglądają one różnie, w zależności od funkcji jaką mają spełniać.
W Kołobrzegu i Darłówku, gdzie pomysł był testowany już kilka lat temu, wystarczyło wybudować u wybrzeża betonowe progi podwodne. U wybrzeża Rowów, Łeby i Ustki oprócz budowy progów zatapia się w morzu wielkie betonowe kule, które wyglądają, jak olbrzymie durszlaki. W ich otworach będą mogły znaleźć schronienie ryby i inne morskie zwierzęta, będą w nich również osadzać się glony. Wszystko ma być w stu procentach przyjazne środowisku.
Gra jest warta świeczki, bo co roku żywioł zabiera 50 hektarów plaż.

Poza ochroną budowa rafy ma jeszcze jeden plus. Dzięki niej dostaniemy płytkie, bezpieczniejsze kąpieliska i szerokie plaże. Wszyscy na tym skorzystają i turyści mogący cieszyć się pobytem nad Bałtykiem i miejscowi utrzymujący się przecież z turystyki i morza.

Budowa rafy to widowiskowe przedsięwzięcie i z pewnością ciekawa, choć chyba także niebezpieczna praca. Nie co dzień można zobaczyć koparkę pracującą kilkaset metrów od brzegu, stojącą w morzu. Bywa jednak, że wiatr jest tak silny, że przewraca koparkę jak dziecięce klocki, wtedy trzeba uciekać na brzeg i chować się, razem z koparką, między przybrzeżne głazy.
Bez względu jednak na przeciwności prace przy budowie sztucznej rafy powinny się zakończyć do końca 2015 r.

Trzeba się więc uzbroić w cierpliwość lub wybrać w tym sezonie inny zakątek polskiego wybrzeża, a już w przyszłym sezonie ruszamy do Łeby, Rowów lub Ustki. Bo choć rafy nie będziemy mogli podziwiać z lądu, to będziemy mogli korzystać z tego, że powstała.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów