Taktyki i techniki przesłuchań

dannykey

Punkty: 427
16.10.2014 dannykey

Przesłuchanie jest najistotniejszą częścią każdego dochodzenia. Podejrzani mogą mówić prawdę, kłamać, być winni lub niewinni. To gra o wysoką stawkę. Zbyt wysoka presja powoduje czasem, że niewinny człowiek przyznaje się do przestępstwa, którego nie popełnił. Jeśli popełni się błąd podczas przesłuchania morderca może pozostać na wolności.

Jak więc dotrzeć do prawdy? Nowe technologie pomagają badać nasze ciało i wyszukiwać oznaki oszustwa – mowa ciała, ruch, czy stres mogą zdradzić sprawcę. Gdy zostaje popełnione przestępstwo, policja zaczyna przesłuchiwać podejrzanych. Przesłuchując ich musi wiedzieć kiedy ktoś oszukuje. Zdolność do kłamania posiada każdy człowiek – bez wyjątku. Można powiedzieć, że kłamstwo stało się podstawową czynnością w naszym życiu. Według badań średnia ilość kłamstw podczas przesłuchania oscyluje wokół 54%. Teoretycznie kłamstwo nie jest dużym stresem emocjonalnym, zmienia jednak werbalne i niewerbalne zachowania. Te z nich, które wskazują na oszustwo to wszelkie ruchy wokół twarzy podczas zaprzeczania, zbyt długie kręcenie głową, protestowanie, odwracanie głowy od przesłuchującego.

Czy ktoś przyzna się do przestępstwa którego nie popełnił?

W odpowiednich warunkach dochodzi do takich sytuacji. Tylko czemu ktoś ryzykuje spędzenie całego życia przed kratkami za czyn którego nie popełnił? Większość ludzi sądzi, że przesłuchanie to coś intensywnego, emocjonalnego i konfrontacyjnego. Takie przesłuchanie jednak nie jest skuteczne. Podobnie jest gdy przesłuchujący, który wyrobił sobie zbyt wcześnie zdanie na temat przesłuchiwanego – jest wtedy nieobiektywny, uprzedzony. Często zdarzają się przesłuchania podczas których podejrzany może nic nie wiedzieć, jednak przesłuchujący są nieugięci, prowadzą rozmowę do skutku – aż padnie słowo “tak to ja“. Naciski czasem przynoszą skutki, przesłuchania takie trwają nawet do 10 godzin. Metody te działają na dzieci, jak i na dorosłych. Nierzadko prowadzą do fałszywego przyznania się.

Jak działają wykrywacze kłamstw?

Od dziesięcioleci próbujemy znaleźć technologię pozwalającą wykryć kłamstwa. Pierwsza metodą był poligraf wymyślony w 1917 roku. Mierzył zmiany w fizjologii spowodowane stresem. Osoba miała napisać cyfrę, a następnie skłamać mówiąc jaką napisała. Zdolność poligrafu była ciągle zwiększana. Trafność waha się od 50-90%. Z tego powodu badanie tym urządzeniem rzadko może służyć w sądzie jako dowód . W ostatnich latach poszukiwanie nowych technologii wykrywania kłamstw nabrało większego tempa. Naukowcy z USA stworzyli wirtualnego funkcjonariusza dokonującego przesłuchania. Pozwala to badać wpływ wyglądu i płci osoby przesłuchującej na eksperymenty z wykrywaniem kłamstw. Należy jednak bez wątpienia stwierdzić, że żadna z nowych technologii nie jest całkowicie pewna, wszystkie mają wady. Te które opierają się na mierzeniu stresu mogą się mylić, bo niektórzy odczuwają stres nawet mówiąc prawdę, inni znowu potrafią kłamać bez zdenerwowania. Nowe technologie ciągle się rozwijają, koniecznością jest ich testowanie podczas prawdziwych przesłuchań. Inaczej będą to tylko teoretyczne spekulacje, które w zasadzie do niczego nie prowadzą. Czy którakolwiek z metod będzie w 100% pewna? Póki co musimy polegać na wyszkolonych specjalistach, którzy poświęcają się odkryciu prawdy. Najlepsze rezultaty odnoszą wyszkoleni oficerowie, którzy prowadzą przesłuchania pozbawione nacisku i zastraszania, a opierające się na zrozumieniu ludzkiego zachowania i psychologii.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów