Tropem gwałcicieli i konfidentów – “W otchłani mroku” Marka Krajewskiego

MirJan

MirJan
Punkty: 2406
11.02.2015 MirJan

Teoretycznie „Rzeki Hadesu” miały zamykać lwowską serię kryminałów Marka Krajewskiego. W książce tej Edward Popielski żegnał się ze Lwowem, a zaczynał nowe życie we Wrocławiu. Czytelnicy zostawili Łyssego na gruzach Breslau – miasta, które miało stał się domem dla niego, Leokadii i wielu innych Lwowiaków. Zostawili go w przekonaniu, że teraz, jako człowiek cudem ocalony przed zemstą UB, będzie wiódł spokojny żywot ze swą kuzynką Leokadią, rozpamiętując lwowskie sprawy i szukając spokojnej starości na terenie Wrocławia. Na szczęście Marek Krajewski, podobnie jak wielu miłośników jego twórczości, przywiązał się do Popielskiego zbyt mocno. Efekt? „Rzeki Hadesu” okazały się końcem serii lwowskiej, nie zamknęły jednak serii książek poświęconych sprawom Edwarda Popielskiego. Jakie wyzwania czekają na Łyssego we Wrocławiu? O tym można się przekonać dzięki książce „W otchłani mroku”.

 

okładka otchlan2

 

„W otchłani mroku” to książka dość trudna w odbiorze. Mniej tu typowo kryminalnej akcji, więcej jest za to kwestii społecznych i politycznych, które dodatkowo przerywane są długimi rozważaniami filozoficznymi. Śledztwo, które jako prywatny detektyw prowadzi Edward Popielski, to tylko pretekst do tego, by ukazać zło miasta zniszczonego przez wojnę, podłość nowego systemu politycznego oraz zadumać się nad odwieczną walką dobra ze złem.
Jest rok 1946. We Wrocławiu tworzy się nowa elita. Pułkownik Placyd Brzozowski, znany wcześniej jako Zygmunt Hanas – król lwowskiego światka przestępczego, twardą ręką rządzi miastem. Wspierają go radzieccy towarzysze oraz przedstawiciele Armii Czerwonej. Miastem rządzi lęk i szantaż. Grożenie donosem na UB lub straszenie NKWD przynosi lepsze efekty, niż korzystanie z broni. Polityka oparta na szantażu, groźbie lub złudnych obietnicach sprawia, że dawni, porządni obywatele, zmieniają się w donosicieli skłonnych sprzedać tajemnice swych znajomych w zamian za drobną przysługę ze strony nowej władzy. Budowaniu dobrych relacji sąsiedzkich nie służy też ogromne wymieszanie mieszkańców Wrocławia. Na gruzach Breslau spotykają się przecież Kresowiacy i Ślązacy, przybysze z centralnej części Polski oraz ci, którzy – ze względu na niemieckie pochodzenie – już wkrótce będą zmuszeni z Wrocławia uciekać. Po ulicach paradują radzieccy towarzysze oraz ci, którzy mają „pełnić obowiązki Polaków” na najważniejszych w mieście stanowiskach.

W mieście tym nie brak również ludzi pokiereszowanych przez wojnę. Są więc tacy, którzy zmagają się z trudnymi, frontowymi wspomnieniami i tacy, którzy mają za sobą piekło obozów koncentracyjnych. Są tacy, jak młody Olek Najdorf – Żyd, którego rodzina skończyła w komorze gazowej w Treblince i którzy rozpaczliwie szukają odpowiedzi na proste pytanie: dlaczego? Są też ludzie, dla których nowa władza to przepustka do lepszego życia i tacy, którzy za współpracę z AK lub udział w Powstaniu Warszawskim mogą w każdej chwili zostać ogłoszeni największymi wrogami nowego państwa. W tak skomplikowanym otoczeniu przyjdzie Popielskiemu przeprowadzić prywatne dochodzenie. Dochodzenie, które teoretycznie jest proste, a które pozwoli Łyssemu poznać ogrom ludzkiej podłości.

Jak wygląda nowe życie lwowskiego komisarza?
Edward Popielski i osłabiona niedawnym pobytem w więzieniu Leokadia starają się ułożyć swe życie na nowo, choć dla ludzi mających po 60 lat jest to poważne wyzwanie. Coraz mniej pragnień, coraz więcej wspomnień – oto udręki Łyssego. Tęskni on za nieżyjącymi krewnymi: zmarłą przed laty żoną, córką zamordowaną w 1942 roku przez Niemców oraz za wnukiem Jerzykiem, który zaginął w 1939 roku, tuż przed wybuchem wojny. Wspomnienia i bezczynność męczą komisarza, a jedynym urozmaiceniem są dla niego spotkania z prostytutkami. Nic dziwnego, że gdy pojawia się możliwość poprowadzenia prostego śledztwa za sporą sumkę, Edward Popielski zgadza się bez oporów. Jego zlecenie tylko na pierwszy rzut oka jest proste. Mieczysław Stefanus i Henryk Murawski to dwaj nauczyciele, którzy postanawiają rozpocząć walkę z nowym systemem edukacji. Widząc, jaki sposób nauczania wprowadzany jest do polskich szkół, zakładają tajne gimnazjum – Gymnasium Subterraneum. To elitarna, dobrze zakonspirowana szkoła, którą tworzą wspomniani już wykładowcy oraz kilku uczniów. Do tej małej grupki przenika jednak konfident. Kto donosi do UB? Na to pytanie ma odpowiedzieć Popielski. Szukając zdrajcy, trafia on jednak na poważniejszą sprawę, która wzbudza przerażenie i wstręt jednocześnie. Okazuje się bowiem, że wrocławskie dziewczęta w dalszym ciągu nie są bezpieczne. Czas gwałtów nie skończył się wraz z zakończeniem wojny. Grupka dezerterów z Armii Czerwonej w dalszym ciągu szuka młodych kobiet – dziewic, które mogą wykorzystywać do woli, nie obawiając się wszechobecnego syfilisu. Brutalne gwałty, połączone z dotkliwymi pobiciami, oburzają nie tylko Popielskiego. W chwili, gdy jedno z takich polowań na dziewice kończy się śmiercią nastolatki, Edward Popielski zawiera niepisaną umowę z radzieckim kapitanem Czernikowem. Rosjanin ten, człowiek kierujący się honorem i starymi zasadami, choć reprezentuje wrogi ustrój, zdobywa zaufanie Popielskiego. Jak zakończy się ich wspólne śledztwo?

Co jest największym walorem książki? Dla niektórych będzie to dokładny opis tego, w jaki sposób rodziła się nowa, powojenna władza. Dla innych – szeroka wiedza z zakresu filozofii oraz ciekawe teorie, które pojawiają się (dzięki profesorom i ich naukowym wywodom) dość często na kartach tej powieści. Mnie jednak najbardziej zafascynował sposób, w jaki Marek Krajewski przedstawił upadek dotychczasowych wartości i rosnącą podejrzliwość. Przykładowo Niemiec, u którego Popielski mieszka wraz z Leokadią, to człowiek polecony Łyssemu jeszcze przez Mocka – bohatera tych kryminałów Marka Krajewskiego, których akcja toczy się w Breslau. Ten szanowany przed wojną chirurg, zdegradowany po wojnie do roli ciecia, donosi na swych sąsiadów nowej władzy. Nawet ci, którzy nie zdradzają, są traktowani jako potencjalni konfidenci. Świetnie pokazuje to scena, w której Popielski spotyka się z Pirożkiem (przedwojennym lwowskim policjantem, starającym się obecnie dotrwać do emerytury w milicji), prosi go o przysługę, a następnie – zaniepokojony podejrzanym gestem – zaczyna sprawdzać swego zaufanego niegdyś towarzysza.

„W otchłani mroku” to specyficzna pozycja w dorobku Marka Krajewskiego. W pewnym sensie Autor odchodzi tu od tradycyjnej powieści kryminalnej, a samo śledztwo zepchnięte zostaje na margines. Nie pozbawia to jednak książkę wartości. Świetny język oraz stworzony przez Autora klimat sprawiają, że jest to w dalszym ciągu literatura reprezentująca wysoki poziom. Walorem największym okazuje się tu opis powojennej rzeczywistości. Marek Krajewski zadbał o odpowiednie tło historyczne i obyczajowe, spory nacisk został też położony na to, by opisać stan psychiczny poszczególnych bohaterów. A są to, jak zwykle zresztą w przypadku Marka Krajewskiego, osobistości niezwykle różnorodne. Każdy z nich dźwiga na swych barkach ogromny ciężar wojennych wspomnień, każdy z nich stara się z nimi rozprawić po swojemu. Na szczęście, dla większości bohaterów, zło pozostaje złem pomimo ogromu cierpień, przez jakie musieli przejść w ostatnich latach…

Tytuł: W otchłani mroku
Autor: Marek Krajewski
Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów