Trzech mędrców ze Wschodu

DonekCentek

Punkty: 71
03.01.2015 DonekCentek

Nie wiemy o nich nic. Skąd tak naprawdę przybyli, ilu ich było, jakie nosili imiona i jakie pełnili funkcje. Nie przeszkadza to jednak katolikom i prawosławnym uroczyście obchodzić święto ich przybycia do żłóbka Jezusa, czyniąc je jednym z najważniejszych chrześcijańskich świąt.

„Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”. I tyle. Tych kilkanaście słów to wszystko, co wiemy o przybyłych mędrcach. Nie wspominają o nich pozostali kanoniczni ewangeliści, jedynie Mateusz poświęcił im jeden rozdział swej ewangelii (a właściwie autor Ewangelii wg św. Mateusza, gdyż tenże autorem tego tekstu nie jest). I tu pojawia się pewien kłopot.

Autor Ewangelii wg św. Mateusza to najbardziej „fantastyczny” z ewangelistów. Bez zmrużenia oka podaje na równi fakty oraz żydowskie mity (jak choćby ten o zwiastowaniu Maryi, aniele i cudownym narodzeniu Chrystusa, który jest tylko piękną co prawda, ale jednak tylko bajką). Fanatyzm autora sięga tak głęboko, iż przypisując spełnianie się biblijnych proroctw w życiorysie Jezusa popełnia kuriozalne pomyłki. Jedną z najbardziej znanych jest pomylenie proroków Zachariasza i Jeremiasza. Inną, związaną z tematem tego tekstu, jest równie kuriozalna „gwiazda na Wschodzie”.

Powszechnie przyjmuje się, iż owi mędrcy ze Wschodu, to byli uczeni z Persji lub Babilonu. I tu napotykamy problem – gdyby ruszyli oni za gwiazdą „na Wschód”, dotarliby… do Indii albo Chin. Jak łatwo zauważyć, Jerozolima i Betlejem znajdują się w kierunku dokładnie przeciwnym, niż wskazywała gwiazda. Jeśli uznamy, iż takie zdarzenie rzeczywiście miało miejsce, nasuwają się dwa wytłumaczenia – albo ewangelista pomylił strony świata, albo w dniu narodzin Chrystusa miało miejsce rzeczywiście jakieś niezwykłe zjawisko na niebie, które autor tekstu na siłę wpasował w ewangelię, nie bacząc na brak logiki. Oczywiście pomijam tu najbardziej oczywiste wyjaśnienie – mit o gwieździe betlejemskiej to kolejna z baśni, wplecionych w tekst ewangelii przez autora.

Nie wiadomo również, ilu mędrców odwiedziło Betlejem. Powszechnie uznawana liczba trzech magów wzięła się stąd, iż u żłóbka Jezusa złożono trzy dary – złoto, kadzidło i mirrę, przyjęto więc w tradycji iż każdy z uczonych złożył po jednym darze. Nie ma to oczywiście żadnego uzasadnienia w tekście, co więcej, jest wielce prawdopodobne, iż osób, które tego dnia przybyły do Betlejem było znacznie więcej. Błędnie zresztą uważani są za królów – słowo, użyte przez ewangelistę, wskazuje raczej na uczonych, mędrców, a nie królów czy władców jakichś krain. Wskazywać na to może również ich ucieczka przed Herodem – królowie byliby na to zbyt dumni. Imiona mędrców – Kacper, Melchior i Baltazar – są średniowiecznym wymysłem i także nie mają żadnego uzasadnienia w Biblii oraz pismach z tamtego okresu.

Reasumując – trzej królowie nie byli królami, nie było ich (najprawdopodobniej) trzech, nie znamy ich imion ani funkcji, nie ruszyli za gwiazdą na Wschód i najprawdopodobniej wcale nie istnieli. Nie wspominają o nich pozostali ewangeliści, nie słyszeli o nich apostołowie ani ówcześni historycy. A jednak, dzięki jednej krótkiej wstawce w Ewangelii wg św. Mateusza na stałe zapisali się w chrześcijańskiej tradycji jako ci, którzy przybywszy z dalekich, pogańskich krain jako pierwsi złożyli pokłon i dary u stóp Syna Bożego.

 

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów