Ustawa, która może zniszczyć polskie górnictwo

Stefan Padło

Stefan Padło
Punkty: 52
21.10.2014 Stefan Padło

W ubiegły wtorek, 14 października, Bronisław Komorowski podpisał uchwaloną w ekspresowym tempie ustawę o monitorowaniu i kontrolowaniu jakości paliw, która wprowadza nowe normy dotyczące jakości węgla i jego pochodnych. W zamyśle miała ona zablokować import „czarnego złota” z Rosji co popierały wszystkie górnicze centrale związkowe widząc w tym lekarstwo na kłopoty polskiego przemysłu wydobywczego.

Tymczasem okazuje się, że kij ten ma dwa końce…

Adam Gorszanów, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla powiedział na antenie radia RMF FM, że jedynie piętnaście procent węgla produkowanego w naszym kraju ma parametry lepsze niż węgiel importowany zza wschodniej granicy. Przedstawiciele firm Tauron Wydobycie, Bogdanka i części kopalń należących do Kompanii Węglowej S.A. obawiają się, że kiedy nowe normy wejdą w życie to ich zakłady zostaną wyeliminowane z rynku bo nie będą w stanie spełnić wyśrubowanych wymagań jakościowych i zwyczajnie nie będą mogły sprzedawać wydobytego węgla. Według szacunkowych obliczeń na skutek ustawy z rynku zniknie ok. 7 milionów ton węgla, czyli kopalnie nie zarobią (czyt.: stracą) ok. 2 miliardów złotych. Dla większości z nich, zadłużonych po przysłowiowe uszy, oznacza to likwidację.

A dla górników w nich zatrudnionych utratę pracy, o czym mało kto mówi.

Efektem będą, oczywista oczywistość, strajki, demonstracje, płonące opony i kocia muzyka pod oknami urzędów wojewódzkich, Ministerstwa Przemysłu i Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Mówiąc krótko i węzłowato nasi umiłowani przywódcy znowu zamiast sytuację unormować spieprzyli co się dało dzięki swojej bezmyślności i ignorancji. Procedowali ustawę w pośpiechu nie zastanawiając się nad skutkami bo przed oczami mieli zbliżające się wielkimi krokami wybory samorządowe i chcieli przypodobać się zgromadzonemu pod budynkiem Sejmu w czasie exposé pani premier elektoratowi.

A teraz? No cóż, przepisy wejdą w życie za miesiąc, na skutki przyjdzie poczekać jeszcze jakiś czas – będzie po wyborach i problem przestanie być palący. Wróci się do niego za rok, kiedy trzeba będzie zadbać o głosy przed wyborami do parlamentu…

Ciekawi mnie jedno: czy związkowi działacze nie wiedzieli jakie skutki wywoła lobbowana przez nich ustawa? Czy nie zdawali sobie sprawy, że podwyższanie norm jakościowych dla węgla szybciej rozwali polskie górnictwo węgla kamiennego niż urynkowienie kopalń, przed którym się tak wzbraniają? A może doskonale wiedzieli i zdawali ale chodziło im właśnie o to? Trudno w tej sytuacji nie zadać prostego pytania, które samo ciśnie się na usta – dla kogo wy, cholera, pracujecie? Bo tego, że nie dla tych ludzi, których zwozicie autobusami na warszawskie demonstracje jestem absolutnie pewien…

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów