Wakacje tuż, tuż – nie zapomnij z domu głowy

Magdaf

Punkty: 133
21.06.2015 Magdaf

I znów są. Nareszcie przyszły. Wakacje.
Słońce, lenistwo, woda, same przyjemności. Wspaniale, ale…

Jest jedno, małe, a może wcale nie takie małe ale. Wakacje to wspaniały czas, który jednak nie zwalnia od myślenia.
A czasami można by dojść do wniosku, że niektórym z nas wydaje się, że na czas wakacji i letniego odpoczynku można bezkarnie wyłączyć myślenie.
Skupmy się tylko na jednym, na wypoczynku nad wodą.

Każdego roku media wszelkiej maści, a za ich pośrednictwem policja, lekarze, nauczyciele, księża proszą, grożą, straszą, ostrzegają.
Że nad wodą trzeba się zachowywać rozsądnie.

  • Piłeś, nie wchodź do wody.
  • Nie kąp się w miejscach niestrzeżonych.
  • Jesteś  nagrzany od słońca, wchodź do wody powoli, stopniowo przygotuj organizm na dużą zmianę temperatury.
  • Nie skacz na główkę w miejscu, którego nie znasz, nie jesteś pewien głębokości, ani tego, jak wygląda dno.
  • Nie wypływaj sam zbyt daleko, nawet najlepszego pływaka może złapać skurcz, którego nie sposób opanować w wodzie.
  • I przede wszystkim nie chojrakuj, jeśli nie pływasz odpowiednio dobrze.

Coś pewnie jeszcze by się znalazło, ale tyle chyba wystarczy.

Apele swoje, a my swoje. Bo nam się przecież nic nie może stać.
A tymczasem można utonąć kilka metrów od brzegu, w obecności wielu ludzi, co udowadnia niedawne zdarzenie w krakowskich Bagrach.
Młody 25-letni mężczyzna utonął na oczach przynajmniej kilkunastu osób zaledwie kilka metrów od brzegu.
Dlaczego?
Właściwie nie wiadomo, pewnie dopiero sekcja zwłok wyjaśni przyczynę tego, co się wydarzyło.

Na razie w Internecie można zobaczyć filmik, na którym widać całe zdarzenie i przeczytać komentarze internautów.
Jedni są oburzeni znieczulicą, inni tłumaczą sytuację.

Jakie właściwie wnioski można wyciągnąć z tego, co widzimy?
Facet był i w 30 sekund nie żył.
Może był pijany? Może nie potrafił pływać, a próbował się popisać przed przepływającą dziewczyną? Można doznał szoku? Może zasłabł? Wygląda na to, że nie wzywał pomocy. Dlaczego?

Dlaczego nikt mu nie pomógł? Może ludzie myśleli, że się wygłupia? To było przecież tak blisko brzegu. Mnóstwo ludzi rozchlapuje dla zabawy wodę, mnóstwo młodzieńców dla ubawu udaje, że tonie.
Może się bali? W końcu niewielu ludzi potrafi uratować tonącego, który w panice chwyta się wszystkiego. Jeśli ktoś sam dobrze nie potrafi pływać, albo nie jest dość silny…

I jeszcze, po co monitoring, którego nikt nie monitoruje?
Dlaczego nie było ratowników? Sezon się jeszcze nie zaczął, ale skoro pogoda jest taka, jaka jest, to czy nie można otwarcia sezonu dopasować do warunków? Wiadomo, że ludzie przyjdą nad wodę.
Dlaczego koledzy, którzy z nim byli na plaży nie zainteresowali się, co się z nim stało? Dopiero wieczorem zawiadomili o jego zaginięciu, a przecież utonął w okolicach 13-tej.

Same pytania bez odpowiedzi i wydaje się to wszystko wprost niewiarygodne, jak historia z jakiegoś horroru.
Wniosek z tej historii jest tylko jeden: liczyć możesz tylko na siebie, dlatego daj sam sobie szansę i zabierz z domu głowę i używaj jej zawsze i wszędzie.

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów