Wszystkie odcienie szarości

PatrycjaZurek

PatrycjaZurek
Punkty: 61
19.02.2015 PatrycjaZurek

Film „Pięćdziesiąt twarzy Greya” wzbudza emocje. Na wczorajszym seansie, mimo że od premiery minęło już kilka dni, prawie brakowało miejsc. Poruszone kobiety i znudzeni mężczyźni przez dwie godziny mogli oglądać bajkę, o której mówi się „porno dla mamusiek”.

E.L. James odniosła sukces, pisząc trzy tomy o bogatym Christianie, który ma mroczne tajemnice i trochę rozlazłej Anastazji, która zdobywa jego serce w zadziwiający sposób, przygryzaniem wargi, nieśmiałością i naturalnością. Oczywiście jest to wyssana z palca, zupełnie nieprawdopodobna historia, przeplatana śmiałymi scenami ostrego seksu, który w pewnym momencie czytania „się przejada”.

Chyba po raz pierwszy mogę powiedzieć, że film jest lepszy niż słowo pisane. Nie wiem, czy to wina zepsutego polskiego tłumaczenia (słyszałam takie opinie od osób, które czytały po polsku oraz po angielsku), czy rzeczywiście książka jest słaba. Twórcy filmu stanęli na wysokości zadania. Dakota Johnson, wcielająca się w postać Any, gra idealnie. W świetny sposób oddała jej niezdarność, nieśmiałość, to podejście do mężczyzny, które tak pociąga Greya. Jest nieidealna, ma zmierzwioną fryzurę i włosy na udach, ale to jest właśnie wspaniałe – Ana nie jest wyidealizowana.

Jamie Dornan, grający Christiana, nie do końca przypadł mi do gustu. Jest aktorem w typie Hugh Granta, zbyt „angielskim”, niezbyt męskim i mało podniecającym. Brak mu charyzmy, magnetyzmu, pewności siebie, które były w książce tak charakterystyczne dla Greya. No i ma kręconą grzywkę, która skutecznie odwracała uwagę od jego ładnych oczu.

Muszę przyznać, że pomimo obaw nie nudziłam się. Zdarzyło mi się kilka razy pokręcić głową z niedowierzaniem, jednak zdarzały się także momenty dowcipne, które wywoływały śmiech. Fabuła nie była skupiona jedynie na seksie (jak, mam wrażenie, miało to miejsce w książce), ale przede wszystkim na tym kruchym jeszcze uczuciu, które zaczęło kiełkować między bohaterami. Sceny seksu, których tak oczekiwali wielbiciele Greya, nie zawodzą. Nakręcone świetnie, z odpowiednią dawką erotyzmu i nagości. Subtelne i delikatne.

Nie wiem, na czym polega fenomen Greya. Być może jest to podświadoma, kobieca chęć bycia tak bardzo kochaną i pożądaną? Film doskonale pokazuje zależność pomiędzy kobietą a mężczyzną. Tę walkę na początku związku. Chęć dominacji u mężczyzn (nie tylko w łóżku) i głupią uległość kobiet (we wszystkich aspektach życia). Jednak nie wiem, czy na sali była chociaż jedna dziewczyna, która nie chciałaby choć na chwilę zamienić się z Aną, nawet za cenę bicia po tyłku pasem. Zarzucano E.L. James, że napisała książkę pornograficzną, jednak ile kobiet mówi partnerowi o tym, czego potrzebuje w łóżku? Być może film i książka cieszą się takim powodzeniem właśnie ze względu na to, że pozwalają w pewien sposób odkrywać w kobietach seksualność. Być może, chociaż powodem może być także kobieca pogoń za romantyczną miłością, bogactwem i przystojnym mężczyzną? Która z nas, siedzących na sali, nie porównywała Christiana Greya do partnera czy męża? Ile z tych kobiet chciałoby być kochaną mimo wszystko? Zarówno książka, jak i film są tylko piękną bajką, porównywalną do baśni Disneya, gdzie każda księżniczka spotyka na swojej drodze królewicza i się zakochuje. I żyją długi i szczęśliwie, oczywiście. Smutne jest to, że po takim filmie niektóre z kobiet wrócą do domu pełne smutku i wkurzenia trudnego do zdefiniowania. Będą oczekiwać od mężczyzn cudów na kiju i się rozczarują, bo życie niewiele ma wspólnego z fikcją. Niektóre, singielki, będą marzyć, że w końcu spotkają na swojej drodze bogatego, przystojnego, wolnego Christiana, który zabierze je do swojego czerwonego pokoju i zbije po dupie. Ale nic takiego się nie zdarzy. Niestety.
Fenomen książki i filmu pokazuje, że większość kobiet nie żyje w szczęśliwych związkach. Poszukują mężczyzny, który będzie silny, charyzmatyczny, władczy, który będzie umiał postawić na swoim i zadbać o nią, jednocześnie umiejąc zaspokoić w łóżku i okazać miłość. W dzisiejszych czasach, mam wrażenie, mężczyźni się rozmemłali. I dlatego Grey jest dla kobiet tak bardzo pociągający. A być może po prostu kobiety mają zbyt wysokie wymagania?

fifty-shades-of-grey-daktota-johnson-jamie-dornan

Subskrybuj, by raz w tygodniu otrzymywać nowości i zbiór najciekawszych artykułów